Archeolodzy contra historycy – wojna pozycyjna

urbanczyk

Przemysław Urbańczyk przysłuchuje się debacie

W Sali Kolumnowej Uniwersytetu Warszawskiego pojawiło się około 150 osób i wkrótce, z braku innych miejsc siedzących, nie było wolnego żadnego parapetu. Wszystko to z powodu zorganizowanej tam 21 czerwca naukowej dyskusji na temat najnowszej książki Przemysława Urbańczyka Mieszko Pierwszy Tajemniczy, w której autor buduje teorię o wielkomorawskim pochodzeniu Mieszka I. Na zewnątrz panował nieznośny upał, ale temperatura wzrosła też wewnątrz grubych murów uczelni, kiedy do dyskusji włączyli się historycy.

- Nie zapoznanie się ze źródłami historycznymi, nie zapoznanie się z najważniejszą literaturą prowadzi do powstania takich książek jak książka Urbańczyka – wołał z sali historyk dr hab. Dariusz A. Sikorski. Chwilę później wtórowała mu w podobnym tonie inna pani historyk. W tym momencie dla wszystkich obserwatorów stała się widoczna linia podziału, która przebiega wśród odbiorców twórczości Urbańczyka – linia pomiędzy archeologami a historykami.

Napiszcie lepszą książkę!

Początek dyskusji był jednak spokojny. Prowadził ją prof. Henryk Samsonowicz i choć sam jest historykiem, nie zamierzał opowiadać się po żadnej ze stron. Zakreślił kilka podstawowych problemów, jakie wynikają z treści Mieszka Pierwszego Tajemniczego i z góry potraktował prawdopodobny dalszy spór z humorem. Niestety zabrakło jego kolegi po fachu, prof. Jerzego Strzelczyka, który mimo zaproszenia w ostatniej chwili musiał odwołać uczestnictwo. Resztę dyskutantów stanowili już sami archeolodzy: Sławomir Moździoch, Marian Rębkowski i Wojciech Chudziak. Wypowiadali się jako pierwsi i ton ich wypowiedzi był raczej przychylny. – To jedna z niewielu takich monografii, która porusza problem z trzech stron, czyli archeologii, historii i antropologii – chwalił książkę Urbańczyka Chudziak. – Zazdroszczę i szkoda, że sam jej nie napisałem – wyznawał Moździoch.

Jednak już na tym początkowym etapie dyskusji pojawił się cytat ze wstępu do książki, który wzbudził pewne niezadowolenie: Zapewne różni specjaliści od wąskich zagadnień znów będą mnie boleśnie smagać zarzutami nieznajomości „całej” literatury, braku orientacji w „bardzo ważnych” szczegółach czy też „błędnego” odczytania klasycznych źródeł. Wszystkim im już teraz odpowiadam: NAPISZCIE LEPSZĄ KSIĄŻKĘ O MIESZKU I! I niezgoda na takie postawienie sprawy była chyba jedyną nicią porozumienia między archeologami a historykami, którzy później też ten cytat przytoczyli.

Wśród problemów szczegółowych, które poruszano szersze zainteresowanie wzbudziły ustalenia czym jest plemię, czym państwo a czym civitas. Sławomir Moździoch uznanie Wielkich Moraw za państwo uznał za tworzenie kolejnego mitu. – Definicja państwa, nawet najprostsza, nie daje się zastosować do Wielkich Moraw – tłumaczył Moździoch. Odniósł się też do sposobu badania plemion, gdyż jego wizja tego problemu spotkała się ze zdecydowaną krytyką już w poprzedniej książce Urbańczyka. Uznał, że nie warto się kłócić o termin plemię, gdyż wystarczy wskazać na podstawie archeologicznych śladów jakiś zwarty, zasiedlony teren lub/i nazwę jakiejś wspólnoty ludzkiej. Urbańczyk odpowiedział na to później, że nie chce traktować plemion jako bytów archeologicznych, tylko jako polityczne.

Czy Mieszko był gorliwym chrystianizatorem?

Marian Rębkowski skoncentrował się na zagadnieniu chrystianizacji. Przyznał, że przemiany w obrządku pogrzebowym w państwie pierwszych Piastów (przejście od pogańskiego ciałopalenia do chrześcijańskiej inhumacji) zapewne zachodziły wolno, ale naukowcy nie dysponują tak dokładnymi datowaniami, by teoria Urbańczyka o późnej chrystianizacji mas społecznych miała solidne podstawy. Cmentarzyska datowane są metodą C14, której wyniki ujmowane są w bardzo szerokim przedziale czasowym. Zbyt szerokim, by można było potwierdzić, że bohater Mieszka Pierwszego Tajemniczego nie był gorliwym chrystianizatorem.

dyskusja

Uczestnicy dyskusji. Od lewej: Marian Rębkowski, Sławomir Moździoch, Henryk Samsonowicz, Wojciech Chudziak, Przemysław Urbańczyk

W tym momencie mikrofon powędrował na salę i z możliwości wypowiedzi skorzystał Dariusz A. Sikorski, który potraktował dyskutowaną książkę bardzo krytycznie jako przykład jak nie należy pisać. Również odniósł się do problemów związanych z datowaniem. Zwrócił uwagę, że belka z palatium poznańskiego datowana jest dendrochronologicznie na okres po 941 r. Podkreślił, że istotne jest to „po”, gdyż nie pozwala dookreślić o jaki czas konkretnie chodzi. Ta krytyka wizji chrystianizacji i rozwoju państwa polskiego oparta na wątpliwych datowaniach została na końcu dyskusji przyjęta do wiadomości przez Urbańczyka, choć próbował jej bronić uzasadniając, że choć nie są to datowania dokładne to jednak są to pewne chronologiczne wyznaczniki.

Dariusz A. Sikorski – lider historycznej opozycji

Sikorski sprzeciwił się też książkowej tezie, że rozprzestrzenienie charakterystycznego dla Wielkopolski budownictwa grodowego (wał w konstrukcji hakowej) pozwala śledzić zasięg państwowości Piastów. Podał przykład Połabia, gdzie grody pojawiają się pod koniec IX wieku i w wieku X a ich rozprzestrzenienie nie pokrywa się z żadną jednostką plemienną. – Nie można więc uznawać, że Piastowie pilnowali swojej technologii – podsumowywał.

Nie zgodził się też w kwestii imienia Mieszka. Stwierdził, że znamy je dobrze dzięki kronice Thietmara, który poznał język słowiański i potrafił zapisywać słowiańskie imiona. Dodał, że ustalonej etymologii nie mają imiona postaci co najmniej równie znanych co Mieszko i z ustalania tej etymologii nie ma żadnego pożytku. Zajmowanie się tym tematem w książce było więc marnowaniem czasu.

Na koniec zabrał głos sam „oskarżony”. Odpowiadając na zarzuty Sikorskiego stwierdził, że prawidłowa forma imienia Mieszka po prostu jest pewnym problemem badawczym, jest to ciekawe i warto tego dociec skoro na razie nie mamy pewności. Odnosząc się do grodów piastowskich wyjaśnił, że cała rzecz opiera się na wierze. Wyjaśnił, że Sikorski nie potrafi też udowodnić, iż ich rozprzestrzenienie nie wiązało się z ekspansją Piastów, więc mamy tu dwie propozycje, dwie interpretacje. Żadnej z nich nie potrafimy na chwilę obecną potwierdzić.

Historycy, pozwólcie stawiać hipotezy

Podobnie Urbańczyk zaznaczył, że jego hipoteza o wielkomorawskim pochodzeniu Mieszka I to tylko hipoteza i nie ukrywa tego. Po prostu uważa tę hipotezę za lepszą od innych dotychczasowych.

Ponieważ jego prace stają się zarzewiem konfliktu pomiędzy środowiskiem historyków i archeologów, Urbańczyk wyraził swoje odczucia na ten temat: – Historycy traktują to co robię ja i archeolodzy jako agresję. Nie można zamknąć się tylko w jednym rodzaju źródeł. Znajomość tysięcy tekstów trzyma was jak kamień u nogi. Uważacie, że wiecie czego nie wolno robić. Skoro wiecie czego nie wolno to po co prowadzić badania?

Oczywiście nikogo tym nie przekonał. Nie było żadnego konsensusu po zakończeniu dyskusji. Dwa środowiska okopały się na upatrzonych pozycjach, z których co jakiś czas rzucają do siebie granaty, ale nikt nie porusza się do przodu. Niemniej spotkania takie wydają się potrzebne. Naukowe spory są twórcze i być może za jakiś czas również ta batalia wyda plon.

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki, Wydarzenia i otagowano jako , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

2 Komentarze

  1. Kajko Kokosz
    Opublikowano 1 grudnia 2013 o 06:14 | Link

    Pan Urbańczyk sprzedaje ksiàżki metodà szoku i tylko tyle. Imie Mieszko jest całkowicie słowiańskie. Jeden z pierwszych Słowian znanych z imienia nazywał się wg Greków „Musicos”. No ale może ten też był Wikingiem albo Wielkomorawianinem.

  2. Adrian
    Opublikowano 2 stycznia 2014 o 08:13 | Link

    @Kajko Kokosz Tej metody szoku nie byłoby, gdyby towarzystwo historyków nie traktowało każdej podobnej książki jako agresji na ich święte terytorium. A tym sposobem nogę podłożym, iskry lecą. Z resztą- Urbańczyk mówi żeby nie trzymać się sztywno tekstów i źródeł, bardzo niepewnych, a sam odnosisz się tylko do nich. Jego teoria może być błędna ale to tylko teoria, ale proszę spojrzeć do czego prowadzi próba kulturalnej, naukowej debaty. Pozdrawiam

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*