Wspólne spojrzenie na islandzkie sagi i serbskie epickie pieśni

gislisagaPomysł by zestawić ze sobą islandzkie sagi i serbskie epickie pieśni brzmi oryginalnie. Zadania takiego podjęła się dr Slavica Rankovic z Uniwersytetu w Leeds. Badania doprowadziły ją do wniosków na temat cech wspólnych obu gatunków utworów. Szersza perspektywa pozwala również inaczej spojrzeć na twórczość Islandczyków.

Z początku wydawać się może, że sagi i pieśni serbskie dzieli ogromny przedział czasowy. Przyjrzenie się jednak dokładniej źródłom historycznym pozwala odkryć pierwszą informację o słowiańskich muzykach już na początku VII w. zanotowaną przez Teofylakta Simokattę. Opisani tam trzej schwytani słowiańscy jeńcy tłumaczyli, że noszą z sobą cytry zamiast broni, gdyż wolą śpiewać niż walczyć. Kilka z XIII-wiecznych biografii serbskich władców przynosi wzmianki o epickich pieśniach a król Stefan Pierwszy Koronowany zabawiał dworzan grą na gęślach.

Najstarszy tekst serbskiego epickiego poematu odnalazł się całkiem niedawno, bo dopiero w latach 70-ych ubiegłego stulecia. Sporządził go w roku 1497 włoski poeta Ruggero Pazienca. Przy okazji opisu wizyty królowej Neapolu Izabelli del Balzo w niewielkim miasteczku Gioia del Colle, wspomniał o jakichś Słowianach tańczących i śpiewających na jej cześć. Pazienca co prawda nic z ich mowy nie rozumiał, nie przeszkodziło mu to jednak w sporządzeniu fonetycznego zapisu kilku wersów, które usłyszał. Dzięki temu znamy słowa pieśni o schwytanym przez serbskiego despotę Đurađa Brankovicia węgierskim magnacie Janie Hunyadym. Motyw możnego więźnia przetrzymywanego w lochu i błagającego stamtąd o pomoc jest doskonale znany z XIX-wiecznej epiki Serbów i muzułmańskich Bośniaków.

Literatura, przez którą dziś najczęściej rozumiemy serbskie pieśni, została zapisana w XIX wieku przez etnografa i reformatora języka Vuka Stefanovicia Karadzicia. Fragment przytoczony przez Paziencę świadczy, że miała ona odległe korzenie i wykorzystywała motywy popularne przynajmniej przez kilka wieków. To właśnie tą częścią serbskiej epiki zajmuje się Slavica Rankovic i zestawia ją z tekstami islandzkich sag.

Tak bliskie, choć tak odległe

Z pozoru te dwa rodzaje epiki nie mogą mieć ze sobą nic wspólnego. Islandzkie sagi to długie utwory prozaiczne mówiące o zasiedlaniu Islandii przez norweskich możnych, opuszczających swój kraj rodzinny w ucieczce przed tyranią rządów Haralda Pięknowłosego. Swój wzór czerpały z długiej tradycji ustnej, ale zapisane zostały dopiero w XIII i XIV wieku. Natomiast epika serbska to krótkie, stylizowane poematy heroiczne o serbskich średniowiecznych władcach, upadku Carstwa Serbskiego pod naporem Ottomanów oraz o walkach Serbów z tureckim najeźdźcą.

- Moglibyśmy powiedzieć, że islandzkie sagi i serbskie eposy są tak różne jak wieloryby i nietoperze – stwierdza dla Mediewalia.pl Slavica Rankovic. – Co jest być może bardziej ekscytującą obserwacją to to, że w odpowiedzi na naciski i możliwości ze strony odpowiednich socjo-historycznych środowisk, te dwie literatury są zarazem także równie podobne jak wieloryby i nietoperze. Jak w przypadku tych dwóch gatunków, wygląd może okazać się zwodniczy i ukrywać podobieństwa na głębszym poziomie. Mianowicie, zamieszkując niespenetrowane mroczne czeluści oceanów i jaskiń, zarówno wieloryby jak nietoperze (lub, bardziej precyzyjnie – selekcja naturalna je kształtująca) odkryły i wyjątkowo rozwinęły złożony system nawigacji, znany biologom jako echolokacja. Podobnie stworzone przez dwa niewielkie ludy stojące przed zagrożeniem kulturowej asymilacji, wytworzone multi-lokalnie, wewnątrz zdecentralizowanych struktur społecznych, zaspokajające zróżnicowane gusta znacznie zdemokratyzowanych odbiorców, zarówno islandzkie sagi jak i serbskie eposy zeszły na podobny rodzaj reprezentacyjnej złożoności, lub „realizmu”. To oznacza, iż w przypadku obu literatur spotykamy trójwymiarowe postacie: bohaterów mocno wyidealizowanych, ale czasem pokazanych jako zawadiackich, chytrych i komicznych, czarne charaktery z pewnymi szczególnymi cechami, bardziej dopracowane portrety postaci kobiecych i zwykłych ludzi, sług, niewolników, którzy działają więcej niż zwykle w przypadkach większości europejskiej epiki. Także obie literatury przedstawiają przeszłość nie tylko z tęsknotą i nostalgią, jako złotą erę, ale widzą w niej również nasiona zagłady i przyczynę obecnych upokorzeń. Co ważniejsze w moich komparatystycznych badaniach, zarówno islandzcy i serbscy uczeni uznają ten realizm za specyficzny dla ich własnej literatury.

Poszukiwanie wspólnej metodologii

Serbskie epickie pieśni i islandzkie sagi pozostają w głównym nurcie zainteresowań Rankovic. Jednak jej ostatnie studia skupiają się na rozwijaniu nowej metodologii czytania zaadaptowanej do narracji tradycyjnych, ustnych i ustnego pochodzenia.

- Nazwałam tę metodologię rozproszonym czytaniem – tłumaczy Rankovic – tak by odpowiadała rozproszonemu autorstwu, odnoszącemu się do pokoleń gawędziarzy, pisarzy, skrybów i ich odbiorców, wszystkich, którzy odegrali jakąś rolę w ewolucyjnym procesie, w którym powstały tradycyjne narracje. Rozproszone czytanie łączy klasyczne techniki uważnego czytania (close reading) z ostatnimi postępami w oddalonym czytaniu (distant reading) lub makroanalizami i wykorzystuje komputerowo wspomagane mapowanie, wizualizacje i analizy formułkowych wzorców narracyjnych.

Przez dłuższy czas tradycyjne formuły nie były stosowane w literaturze. Uważano je za banalne kalki, mniej lub bardziej pozbawione emocjonalnych treści. Nie była to jednak trafna interpretacja.

- Moje badania pokazują, że przeciwnie do oczekiwań, formułki, tematy i motywy ewoluują stwarzając wiele możliwości inwencji i są często twórczo wykorzystywane, przekazując subtelne i złożone znaczenia dla świadomych odbiorców. Tak więc mogą być także uważane za miejsca formowania się wspólnotowej tożsamości, która to funkcja szczególnie uwidacznia się, kiedy nie pojawiają się żadne utrzymujące się odstępstwa od oczekiwanego wykorzystania.

Rankovic żywi nadzieje, że jej praca wyjdzie poza środowisko badaczy sag islandzkich i epiki serbskiej. Rezultaty będzie można rozciągnąć na wszystkie opowieści ustne i na tradycjach ustnych oparte o podobnych początkach, które mogły rozwijać się w podobnych zdecentralizowanych społecznościach (pozbawionych rządzącej elity nadającej narracjom określony, podporządkowany sobie kształt) i w podobnych niespokojnych okolicznościach prowadzących do kryzysu tożsamości wspólnoty.

Przedstawione wyżej wnioski Slavica Rankovic już opublikowała, mieszcząc je przede wszystkim w rozprawie doktorskiej Autor rozproszony i poetyka złożoności: studia porównawcze islandzkich sag i serbskich pieśni epickich (The distributed author and the poetics of complexity: a comparative study of the sagas of Icelanders and Serbian epic poetry). Niemniej zarysowana tematyka daje mnóstwo dalszych możliwości jej rozwoju, dzięki czemu Rankovic uważa, że ma zajęcie na wiele kolejnych lat. Zaś rezultaty jej badań mogą okazać się inspirujące z jednej strony dla badaczy sag, z drugiej – dla badaczy słowiańskiej epiki, a wreszcie z trzeciej – dla wszystkich badaczy eposów świata.

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Publicystyka i otagowano jako , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*