Odkryto nieznane źródło opisujące Pomorze za pierwszych Piastów

manuscriptW listopadzie 2019 roku szwedzki archeolog przeglądając stare dokumenty rodziny polskiego pochodzenia natknął się na notatki o nieznanym dotąd źródle pisanym. Gesta Wulinensis ecclesiae pontificum ma opisywać dzieje Kościoła na Pomorzu od X do XII w. To obszerny materiał zawierający wiele nieznanych informacji.

Dzieje Polski w najstarszych fazach jej państwowości – od Mieszka I do Bolesława Krzywoustego – to wciąż historia zawierająca wiele luk, często dotkliwych. Dlatego tak ważne jest uwzględnienie każdego źródła pisanego. Nowy materiał, w szczególności tak szeroki, nie był ujawniony już od bardzo dawna a historycy powątpiewają nawet w możliwość odkrywania podobnych źródeł w przyszłości.

Gesta Wulinensis to dzieje biskupstwa w Wolinie (a zarazem i chrześcijaństwa na Pomorzu Zachodnim), które ustanowione zostało w 1140 r. a następnie przed 1188 przeniesione do Kamienia Pomorskiego. Sven Rosborn, archeolog z Uniwersytetu w Lund, odnalazł trzy zeszyty zawierające odręczne tłumaczenie z łaciny na język polski około 150 fragmentów źródła. Treść pierwszego z zeszytów odnosi się do okresu od pierwszej połowy X w. do 990 r. (autorstwo przypisane zostało kapelanowi Haralda Sinozębego imieniem Avico), drugi – dalej do lat 30-ych XII w. a ostatni sięga po rok 1173. W opinii odkrywcy nie jest możliwe abyśmy mieli tutaj do czynienia z fałszerstwem.

Dzieje odkrycia Gesta Wulinensis

W 1841 r. w ruinach starego kościoła we wsi Wiejkowo koło Wolina natrafiono na stary grobowiec. Jego zawartość okazała się jednym z największych na świecie złotych skarbów z okresu wikingów (za 1/3 jego wartości cała kongregacja protestanckiego zboru mogła później wyemigrować do Ameryki). W tym miejscu wybudowano następnie nowy kościół, ale resztki grobowca zachowano. W momencie rozkopywania stanowiska i wydobywania znalezisk obecny był tutejszy niemiecki pastor, który opisał wszystko w swoim dzienniku. Zdarzenie skłoniło go do głębszego zainteresowania się historią parafii i przejrzenia biblioteki miejscowego hrabiego, z którego rodziną był spokrewniony. W wyniku tej kwerendy natknął się na łaciński manuskrypt bez tytułu i autora skupiający się wydarzeniach rozgrywających się na Pomorzu od misji św. Ottona do roku 1173, kiedy to nagle się urywa. Do swojego dziennika włączył wyczytane tam informacje.

Do źródła tego odnosił się inny odkryty wraz z nim zaginiony dokument datowany na 1267 r. z dwiema pieczęciami: jedna z wyobrażeniem dwóch jeźdźców na koniu i napisem SIGILLUM MILITUM, druga zniszczona. To tam łacińska kronika nazwana została Gesta Wulinensis ecclesiae ponitifcum. Pieczęć to znak rozpoznawczy zakonu templariuszy. Templariusze przybyli na ziemie Księstwa Pomorskiego w XIII w. lecz niedługo później ich majątki zostały przejęte przez joannitów. Rejon Wiejkowa został im nadany przez Wilhelma I (biskupa kamieńskiego 1244-1251).

Kronika nie wzbudziła zainteresowania w XIX w., gdyż Wiejkowo było wtedy obszarem niemieckim. Skupiano wtedy tutaj uwagę na historii Cesarstwa Niemieckiego i uprawiano propagandę wyższości żywiołu germańskiego nad słowiańskim. Dzieje ludności słowiańskiej na Pomorzu i proces umacniania tutaj polskiej państwowości nie cieszyły się entuzjazmem.

W 1945 r. w wyniku zwycięskiej ofensywy Armii Czerwonej ludność niemiecka znalazła się w trudnym położeniu. Stefan Sielski, major 22 Batalionu Wojsk Ochrony Pogranicza, wraz z bratem Michałem pomogli ówczesnemu pastorowi z Wiejkowa w ucieczce do strefy amerykańskiej. Ten w rewanżu pokazał braciom stary grobowiec i zabytki. Michał Sielski musiał zaopiekować się również archiwum parafialnym. Przejętymi dokumentami zainteresowała się jego teściowa – Antonina Chmielińska. Antonina miała wykształcenie humanistyczne, które obejmowało znajomość łaciny. Po wojnie wraz z mężem zatrudniona została jako administrator zamku biskupów warmińskich w Lidzbarku Warmińskim. Czytając dzienniki XIX-wiecznego pastora natrafiła na wzmianki na temat Gesta Wulinensis. Udało jej się dotrzeć do oryginalnego łacińskiego manuskryptu i w latach 60-ych przetłumaczyć na polski liczne fragmenty. Następnie przekazała manuskrypt nieznanej osobie.

Pałac neorenesansowy w Wiejkowie zbudowany w 1842 r.

Pałac neorenesansowy w Wiejkowie zbudowany w 1842 r.

Chmielińska na temat dziejów zabytku pisze w jednym z listów: „Myślę, że kronika była w posiadaniu rodziny von Fleming już w XIV wieku, ale została odkryta dopiero w XVIII wieku. Ponieważ opowiadała historię tego obszaru, gdy był jeszcze polski, a raczej słowiański, nie wzbudzała zainteresowania. Nasz pastor mówi również, że została usunięta z biblioteki [i ocalona przez pastora - przyp. G.A.], kiedy przybyli z wizytą bracia Gerlach. Nasz ksiądz również nie był propolski, ponieważ jasno dał do zrozumienia, że ​​tereny rozwinęły się dopiero wtedy, gdy zostały skolonizowane przez niemieckich panów i opanowała je kultura germańska.”

Rodzina Sielskich wyemigrowała do Szwecji. Zabytki znajdujące się w ich posiadaniu kilka lat temu przyciągnęły uwagę szwedzkiego archeologa Svena Rosborna. Najsłynniejszy z nich to złota płytka duńskiego króla Haralda Sinozębego. Rosborn rozpoczął wtedy intensywne badania nad dziejami Wiejkowa. Według jego teorii tamtejszy grobowiec należał właśnie do Haralda Sinozębego. Przejrzał dzienniki pastora a jesienią 2019 r. wraz z Tomaszem Sielskim (wnukiem Antoniny Chmielińskiej) odkrył odręczne tłumaczenie na polski Gesta Wulinensis autorstwa Antoniny przechowywane w pudłach z archiwaliami w magazynie w Malmö. W tej chwili jest to jedyna dostępna badaczom pozostałość tej kroniki. Rosbornowi nie udało się dotąd ustalić co w latach 70-ych stało się z oryginałem, niemniej nie wyklucza, że dzięki wnikliwemu śledztwu jest możliwe dotarcie również do niego.

Historyczna zawartość zabytku

O historii Pomorza Zachodniego we wczesnym średniowieczu, w tym o procesach chrystianizacji, nie wiemy zbyt wiele. W IX w. tereny wokół Bałtyku znalazły się w percepcji arcybiskupstwa w Hamburgu, choć bez większych efektów względem Pomorza. Całe Pomorze Zachodnie podporządkował sobie gdzieś na przełomie siódmego i ósmego dziesięciolecia X w. Mieszko I. Pod koniec tego wieku pojawiają się cmentarzyska szkieletowe łączone z przenikaniem chrześcijaństwa z Polski (Cedynia) i Skandynawii, przede wszystkim Danii (Wolin, Uznam). W roku 1000 powstaje na Pomorzu pierwsze biskupstwo w Kołobrzegu, mające jednak raczej efemeryczny charakter. W XI w. Pomorze odpadło od Polski, Wolin i Szczecin zdobyły sobie dużą autonomię a pod koniec tego wieku wytworzyło się pierwsze państewko pomorskie. Kiedy w 1121 r. region ten podbił Bolesław Krzywousty, władcą pomorskim był Warcisław w młodości ochrzczony w niewoli u Sasów a część tutejszych elit była chrześcijanami, oficjalnymi bądź niejawnymi, lub apostatami. Sukcesem zakończyły się misje chrystianizacyjne biskupa Ottona z 1124 i 1128 r. W 1140 w Wolinie utworzono biskupstwo, na którego czele stanął Wojciech. Choć chrystianizacja przebiegała nierównomiernie a miejscową ludność oskarżano o trwanie w pogaństwie to wybudowano w tym czasie wiele kościołów i klasztorów.

Biskupstwo wolińskie planowano już od czasu misji Ottona. Gesta Wulinensis, jak sama nazwa wskazuje, koncentruje się na działalności Ottona i funkcjonowaniu diecezji wolińskiej (kończy się niedługo przed jej przeniesieniem do Kamienia). Jednak opis regionu rozpoczyna sięgając znacznie dalej w przeszłość, od charakterystyki ludności i przedstawienia jego władców już w pierwszej połowie X w. Wiele akapitów poświęconych jest dziejom Duńczyków od około 900 r. do przynajmniej bitwy pod Svold w 1000 r. W tłumaczeniu Chmielińskiej znajdujemy np. taki fragment:

W roku Pańskim 948 za wstawiennictwem księcia Hirmannusa [Hermana Billunga] i przyzwoleniem króla Gurmda [Gorma Starego], arcybiskup Atheldagus [Adaldag], wysłał braci misyjnych, Horedusa, Reginbrandusa i Leofdagusa [Hored, Liafdag, Reginbrand] by oni w kraju Danów zbudowali świątynie Boże i aby z nich lekarstwa i łaski wszelkie dla ludu szerzyli. Tym samym król Gurmd spełnił obietnicę daną przez jego starszego, już nieżyjącego, brata, Knuda, Heinricusowi [Henrykowi Ptasznikowi], ojcu ówczesnego cesarza Ottona, który ponoć 15 lat wcześniej pomógł mu pomścić śmierć syna Sigtriga i uratować tron i koronę, w zamian za złożenie posłuszeństwa wobec Boga i do szacunku wobec Cesarskiej władzy.

Niektóre z tych faktów nie są znane z innych źródeł – nie wiemy by Knut miał być starszym bratem Gorma, ani o okolicznościach śmierci syna Knuta, Sigtrygga. Podobnie nieznane są szczegóły wojny z 933 r. o panowanie w Danii. Gesta Wulinensis dostarcza również nowych informacji o Hermanie Billungu – o jego stosunkach z Gormem, o postawieniu go na czele armii Ottona I w 936 r. Podaje również rok śmierci Gorma, 964, podczas gdy dendrodaty przypisywanego mu kurhanu w Jelling wskazują na rok 958.

Kronika dostarcza nam wreszcie dokładnych danych o położeniu Wolina. Przedstawia wypędzenie Styrbjörna Olaffsona (w tłumaczeniu Chmielińskiej: Biornus) ze Szwecji na Wolin, ćwiczenia wraz z tamtejszymi wikingami by stać się silnym wojownikiem i śmierć w bitwie pod Fýrisvellir.

Inna wymieniana tam postać nazywa się Airde Conut. Miał on podbić kraj zwany „Norfynbrarik” i panować tam za czasów Benedykta IV. Ponieważ był wyższy o głowę od wszystkich swoich wojowników zwano go w miejscowym języku „Airde”, co znaczy „wysoki”. Władca ten jest nam nieznany, a przynajmniej był taki w latach 60-ych, gdy Chmielińska spisywała swoje tłumaczenie. Dzięki odkryciu w 2011 r. na polu w Silverdale w Anglii srebrnego skarbu światło dzienne ujrzała moneta z napisem AIRDECONUT D(OMI)N(U)S REX dająca pierwsze świadectwo istnienia Airdeconuta, króla Northumbrii. Znalezisko wydatowano na około roku 900. Datowanie to jest zgodne z informacją Gesta Wulinensis, gdyż panowanie papieża Benedykta IV przypadało na lata 900-903.

Badania i publikacja

Obecnie badania tekstu Gesta Wulinensis prowadzi Sven Rosborn, czasem wspomagając się pomocą innych szwedzkich naukowców. Do momentu publikacji pełnego tekstu źródła wraz z aparatem badawczym oraz udostępnienia go szerszej grupie badaczy historycy wstrzymują się z komentarzami. Brak łacińskiego oryginału a dostępność jedynie późnego tłumaczenia to cecha typowa dla współczesnych fałszerstw (Kronika Prokosza, Księga Welesa). Dotychczas ujawnione jednak zabytki znajdujące się w rękach rodziny Sielskich okazały się cenne i unikatowe. Rosborn jest przekonany, że Antonina Chmielińska miała do czynienia z zagubionym dziś średniowiecznym dokumentem i podaje przekonujące do tego przesłanki (np. nie orientowała się w szczegółach dotyczących wczesnych dziejów Danii).

Gesta Wulinensis może się doczekać publikacji w czterech językach (w tym polskim) już w tym roku. Odkrycie kroniki wstrzymało publikację innej książki Rosborna będącej już na ukończeniu a poświęconej domniemanemu pochówkowi Haralda Sinozębego w Wiejkowie. Gdyby udało się ustalić kto w latach 70-ych otrzymał łaciński oryginał i co z nim zrobił wpłynęłoby to na dalsze opóźnienie publikacji.

Odkrycie źródła pisanego do najstarszych dziejów Polski nie jest w ostatnich latach sytuacją zupełnie odosobnioną. Z innych odkryć wypada wymienić młodszą redakcję Kroniki Thietmara z Merseburga czy przedatowany na starszy okres fragment Kroniki Ademara z Chabannes. Spektakularnych odkryć doczekały się teksty z późnego średniowiecza. W 2015 r. w ręce historyków trafił zbiór około 2 tys. dokumentów rejestrujących działalność gnieźnieńskiego sądu kościelnego a w 2017 opublikowano po raz pierwszy pełną polską wersję słynnej wierszowanej Rozmowy Mistrza Polikarpa ze Śmiercią.

 

Zobacz również:

Płytka Haralda Sinozębego autentykiem z depozytu grobowego

Nowe źródła do religii Słowian

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Publicystyka i otagowano jako , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

21 Komentarze

  1. Opublikowano 14 maja 2021 o 17:26 | Link

    Szczerze mówiąc, to nie widzę, co sensownego do naszej wiedzy o dziejach Pomorza w czasach pierwszego państwa Piastów (do wygnania Kazimierza Odnowiciela) miałoby wnieść to źródło. Ewidentnie informacje tego zabytku o Pomorzu są późne – wpływ sag o Jomswikingach.

    „Całe Pomorze Zachodnie podporządkował sobie gdzieś na przełomie siódmego i ósmego dziesięciolecia X w. ”

    Bezpodstawna hipoteza wynikająca z przypisywania przez starszą historiografię Wolinian do Pomorzan. Dziś wiemy, że Wolinianie byli Wieletami, a wojna z Wolinem dowodzi wcześniejszego podboju Pomorza.

    Inna rzecz, że samo istnienie tworu „Pomorze Zachodnie”, to dopiero wiek XII.

    • Dziambor
      Opublikowano 15 maja 2021 o 06:39 | Link

      Skąd wiemy, że Wolinanie byli Wieletami i skąd wiemy że „Wolinianie” w ogóle istnieli?

      • Opublikowano 15 maja 2021 o 10:07 | Link

        ” skąd wiemy że „Wolinianie” w ogóle istnieli?”

        Ze źródeł. I nawet nie mam zamiaru podejmować dyskusji z wyznawcami niedorzecznych hipotez Przemysława Urbańczyka – nie chce mi się.

        „Skąd wiemy, że Wolinanie byli Wieletami”

        Chociażby z Ibrahima ibn Jakuba.

        • Dziambor
          Opublikowano 15 maja 2021 o 19:47 | Link

          „wiemy, że Wolinianie byli Wieletami z Ibrahima ibn Jakuba.”
          Nic takiego ów autor nie pisze.
          I nie ma podstaw by sądzić, że Walinbaba to Wolinianie.
          Zważywszy, że arabski nie ma P a arabskie W wygąda jak P, mogą to być Polanie.

          ” nie mam zamiaru podejmować dyskusji z wyznawcami niedorzecznych hipotez Przemysława Urbańczyka”
          Tezę o tym, ze jestem wyznawcą prof. P.Urbańczyka uroiłeś sobie, podobnie więc chyba uroiłeś sobie swoje wyobrażenie o tym co źródła mówią o Wolinianach.

          • Opublikowano 16 maja 2021 o 09:39 | Link

            „Nic takiego ów autor nie pisze”

            >Na zachód od tego miasta [mieszka] pewien szczep należący do Słowian, zwany ludem WELTEBA [=Weleci]. [Mieszka] on w borach należących do krain Mesko [albo: w borach od krain Mesko] z tej strony], która jest bliska zachodu i części północy. MAJĄ ONI POTĘŻNE MIASTO nad Oceanem [=Bałtykiem], mające dwanaście bram. Ma ono przystań, do której używają przepołowionych pni. Wojują oni z Mesko, a ich siłą bojowa [jest] wielka<.

            Wolin (i Szczecin) częścią Pomorza stał się dopiero gdzieś w początkach XII wieku. Polecam choćby prace Gerarda Labudy (Wolinianie – plemię pomorskie czy wieleckie, [w:] Studia nad etnogenezą Słowian, red. G. Labuda i S. Tabaczyński, t. 2, Warszawa – Wrocław – Kraków 1988) czy Edwarda Rymara (też wyklucza Wolin i Szczecin z Pomorza, jego zdaniem to była owa Selencja Galla Anonima, która była częścią obszaru wieleckiego („Terytorium usque in Vurta fluvium, czyli Pomorze obszarem trybutarnym Niemiec za Mieszka I” [w:] Biskupi, lennicy, żeglarze, red. Błażej Śliwiński = Gdańskie Studia z Dziejów Średniowiecza, t. 9, Gdańsk 2003).

            „Tezę o tym, ze jestem wyznawcą prof. P.Urbańczyka uroiłeś sobie, podobnie więc chyba uroiłeś sobie swoje wyobrażenie o tym co źródła mówią o Wolinianach”.

            Cóż, chyba musisz zacząć od podstaw, czyli od Piskorskiego. A potem zastanowić się jaki inny lud miał na myśli Widukind zwąc atakujących Mieszka: Vuloini.

      • Piotr
        Opublikowano 15 maja 2021 o 22:14 | Link

        skąd wiemy że „Wolinianie” w ogóle istnieli?
        z Adama Bremeńskiego, z Widukinda, z Thietmara. Z tego pierwszeego także wiemy,że to byli ludem wieleckim.

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 15 maja 2021 o 06:47 | Link

      Informacje o Hermanie Billungu, Gormie czy Airde Conucie z pewnością nie wyglądają na późne i oparte na sagach.

      • Opublikowano 15 maja 2021 o 11:37 | Link

        „Informacje o Hermanie Billungu, Gormie czy Airde Conucie z pewnością nie wyglądają na późne i oparte na sagach”.

        Przyznam, że gdyby nie informacja o Airde Conucie, to uznałbym to źródło z marszu za falsyfikat. Choć ów władca jest nam znany z Adama Bremeńskiego, ale jako Hardegon z Nortmannii, którego nieraz identyfikuje się ze znanym z niektórych późnych sag Hardeknutem (Knutem I), ojcem Gorma. Ów Kunt I miał podbić Danię obalając króla Sigtrygga syna Gnupy.

        No tak, informacje sag, Adama czy Saxo z IX-X wieku mają mętną chronologię, genealogię i nie do końca są wiarygodne co do wydarzeń. Ale to w odniesieniu do Skandynawii. Bo informacje co do Wolina w tym okresie, są wysoce niewiarygodne. I tak wygląda też to źródło.

        Informacje co do Gorma czy Hermana Billunga nie są tej natury, żeby fałszerz nie był w stanie wykombinować. Chciałbym więc zobaczyć, jak zapisane jest w tłumaczeniu Chmielińskiej imię Airde Conut. Bo to rzecz nader typowa dla falsyfikatów: oryginał zaginął przekazany jakiejś anonimowej osobie, mamy tylko tłumaczenie – wyprodukować falsyfikat rzekomo z wieku XIII nie jest sprawą prostą tak materiałowo, jak i językowo. To mamy tę „szczęśliwą” okoliczność, że ani materiału, ani języka badać nie możemy.

        I ów rękopis nie zainteresował nikogo w wiekach XVIII-XIX, choć wszelkie starożytności słowiańskie były wydłubywane przez badaczy tak niemieckich, jak i polskich, czeskich, słowackich… Bo tekst o braku zainteresowania, bo „Wiejkowo było wtedy obszarem niemieckim. Skupiano wtedy tutaj uwagę na historii Cesarstwa Niemieckiego i uprawiano propagandę wyższości żywiołu germańskiego nad słowiańskim. Dzieje ludności słowiańskiej na Pomorzu i proces umacniania tutaj polskiej państwowości nie cieszyły się entuzjazmem” –jest rozczulająco infantylny. Wystarczy wspomnieć jakim zainteresowaniem cieszyły się fałszywe idole z Prillwitz.

        A nawet jeśli takowy oryginał istniał, to z jakiego był okresu? W tekście widzę wskazany dokument z 1267, w którym ma być wskazana ta kronika; nawet jeśli dokument nie jest falsyfikatem (jest zachowany czy tylko opisany przez Chmielińską?), to mamy dość krótki czas na powstanie tej kroniczki – lata ok. 1250-1267. To nie jest źródło, to późna literatura powstała może na potrzeby sporów biskupstwa kamieńskiego z arcybiskupami Gniezna i Magdeburga o przynależność metropolitalną. Powstała pewnie jako kompilacja mętnych podań z sag i/lub Adama Bremeńskiego czy Saxo Grammaticusa oraz jakiegoś żywota św. Ottona. Być może wykorzystana była nieznana nam dziś saga, ale to nie oznacza, że saga wiarygodna co do informacji o Skandynawii, a na pewno niewiarygodna co do informacji o Wolinie.

        Swoją drogą przejrzałem kilka prac tego archeologa Svena Rosborna, nie zrobił na mnie wrażenia człowieka, który ma kompetencje do badań źródłoznawczych, natomiast ma niezłą wyobraźnię. Niech opublikuje te swoje wywody razem z ową wolińską kroniką, wtedy będzie można ocenić dokładniej.

        • Grzegorz Antosik
          Opublikowano 15 maja 2021 o 23:06 | Link

          Nie chcę przesądzać co do autentyczności tekstu. To faktycznie może się okazać falsyfikat. Problem polega na tym, że na razie właściwie wszystko co wiemy pochodzi od Rosborna a ten, nawet nie mając złych zamiarów, może nas wprowadzać w błąd. Na chwilę obecną należy przynajmniej odczekać z oceną do publikacji. Choć pewne sprawy można już weryfikować w Polsce.

          Moje pierwsze wrażenie również było takie, że to falsyfikat. Jednak po dłuższym śledzeniu sprawy to nie jest takie oczywiste. Jeśli Rosborn jest archeologiem specjalizującym się w epoce wikingów i nie rozpoznał w tekście pomyłek odnośnie Skandynawów to byłoby kompromitujące.

          • Opublikowano 16 maja 2021 o 10:37 | Link

            Zobaczymy całość – najlepiej faksymile – to będziemy mogli ocenić. Mam nadzieję, że jeśli nie w książce, to chociaż jednocześnie z książką – w internecie, takowe faksymile będzie opublikowane. Bo na dziś nie wiem np. czy ów Airde Conut to jest dokładny zapis Chmielińskiej, czy interpretacja Rosborna. A cała wiarygodność kroniczki chyba na tym jednym zapisie imienia wisi…

            Choć jest powszechna zgoda, że owe Airde Conut z angielskiej monety to zniekształcona wersja imienia Hardeknut, czyli Surowy/Twardy Knut – w tej sytuacji całe objaśnienie ze wzrostem wygląda na późne dywagacje. Więc tak czy owak, kroniczka nie przekazuje nam wersji z X czy XI wieku, lecz znacznie późniejszą, ale czy XIII-wieczną, czy też sfałszowaną w XVIII, XIX, XX wieku, trudno na dziś wskazać (i czemuż w kroniczce miałaby być zniekształcona wersja anglosaska, a nie skandynawska?).

            Być może nigdy nie znajdziemy na to odpowiedzi, bo bez badania rzekomego łacińskiego oryginału, może to być niemożliwe. W każdym razie na dziś widzę możliwości:

            1. Kroniczka powstała w XIII wieku na potrzeby sporu o przynależność metropolitalną biskupstwa kamieńskiego. Byłaby to kompilacja starszych źródeł ubarwiona wyobraźnią twórcy. Ograniczenie do wieku XIII wynika z owego rzekomego dokumentu z 1267 roku, bo gdyby nie on, to raczej datowałbym kroniczkę na wiek XIV (trzeba by jeszcze sprawdzić jak się ma owa kroniczka do źródła rzeczywiście powstałego w związku ze sporem metropolitalnym, czyli kroniki Augustyna ze Stargardu – z zamieszczonych tu informacji wychodzi, że chyba nijak się ma, więc dlaczego Augustyn jej nie wykorzystał lub jej autor nie wykorzystał Augustyna?).

            2. To falsyfikat z XVIII-XIX wieku sporządzony pierwotnie po łacinie (zapewne klasycznej, nie średniowiecznej), przełożony przez Chmielińską.

            3. To falsyfikat powstały w latach czterdziestych XX wieku od razu w języku polskim.

  2. Opublikowano 16 maja 2021 o 15:03 | Link

    Co tego nieznanego władcy Airde Conuta… Wikiński władca Harthacnut, którego imię anglosasi przerobili na Airdeconutu, był dobrze znany w źródłach, kompilacjach XVII-XVIII wieku. Czytam gdzieś w necie, że to był spadkobierca Halfdana. Nie wnikam. Ale to nie jest tak, że był nieznany i że wiemy o nim tylko z tej monety. Jest przecież imię Hardicnut, Ardecanutus ‚Rex Anglorum’ w Symeonis Dunelmensis Opera et collectanea, The Collected Historical Works of Sir Francis Palgrave, Polychronicon Ranulphi Higden, Monachi Cestrensis, wystarczy poszukać w googlach

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 17 maja 2021 o 09:07 | Link

      Utożsamianie duńskiego Hardeknuta z północnoangielskim Airde Conutem jest dosyć wątpliwe.
      (w tych późniejszych źródłach mamy „Hardecanutus”)

    • Opublikowano 17 maja 2021 o 11:55 | Link

      Michale, ale tu nie chodzi o samo istnienie owego Hardeknuta, lecz o konkretny zapis „Airdeconut” – jeśli pojawił się tylko dwa razy, na monecie z X wieku odnalezionej w 2011 roku w Anglii i w tej kroniczce rzekomo z Pomorza, to trzeba objaśnić jak się do owej kroniczki dostał, niezależnie czy to oryginał, czy falsyfikat. Bo pojawienie się anglosaskiej wersji, ponoć nieznanej skądinąd, jest tajemnicze niezależnie czy mamy do czynienia z oryginałem XIII-XIV wiecznym, czy z falsyfikatem z XVIII, XIX lub XX wieku.

      No chyba że to falsyfikat z ostatniej dekady, ale to akurat powinno być łatwe do wykazania, czy papier, atrament/wkład długopisu pochodzą z lat sześćdziesiątych XX wieku, czy z drugiej dekady XXI wieku (a może Sielscy przechowują takie rzeczy przez dziesięciolecia? :D ).

      Cała ta historia jest strasznie dęta. Poczynając od serii sensacyjnych znalezisk z archiwum Sielskich:
      https://dzieje.pl/aktualnosci/expressen-archiwum-polaka-rzuca-nowe-swiatlo-na-nazistowska-przeszlosc-ojca-krolowej

      Potem niezrozumiałe milczenie o kroniczce wszelkich, wcale licznych, źródeł pomorskich od XIV wieku, w ogóle brak związków owej kroniczki z pomorskim dziejopisarstwem (wyjąwszy jakiś żywot św. Ottona).

      Dalej, milczenie o znalezisku pastora, rzekomo zainteresowanego historią – w XIX wieku, kiedy nie brakowało uczonych poszukujących słowiańskich starożytności.

      Milczenie samej Chmielińskiej przez wiele lat, mimo że w PRL taki ślad słowiańskiej przeszłości Ziem Odzyskanych byłby bez wątpienia doceniony.

      Przekazanie nie wiadomo komu oryginału tak cennego zabytku.

      Wyjazd do Szwecji chyba z całym maluchem wypchanym zabytkami i archiwaliami.

      • Grzegorz Antosik
        Opublikowano 17 maja 2021 o 13:15 | Link

        Użyta forma zapisu Airdeconut zawęża nam możliwości właściwie do dwóch: albo naprawdę wykorzystano nieznany zapis z X w. albo ktoś sprokurował te materiały po 2011. W tym drugim przypadku oszustwo szybko wyszłoby na jaw po udostępnieniu tekstów historykom. Jeśli dzienniki pastora, notatki Chmielińskiej, listy Chmielińskiej i Boldta to wszystko fałszerstwa to Sielski nie mógłby ich w takim razie nikomu udostępniać. A jednak to robi.

  3. Opublikowano 17 maja 2021 o 16:43 | Link

    Grzegorzu, nawet jeśli przyjmiemy, że kroniczka jest z oparta na źródle z X wieku, to i tak nie wyjaśnia, dlaczego jest zapis anglosaski (wg Rosborna, „Airdeconut” to zapis rodem z Nortumbrii). Dlaczego ów Avico, zapewne Niemiec, służąc Duńczykowi w kraju Słowian, nazywa innego Skandynawa imieniem w angielskiej wersji? Toż to „na zielonej Ukrainie, tam gdzie modra Wisła płynie, gdzie murzyński żyje lud”…

    Kolejna rzecz – wiejska parafia w Wiejkowie, pomorskiej dziurze, w X wieku… To zdradza kompletny brak orientacji w dziejach polskiego Kościoła.

    Obstawiam, że ta cała sprawa skończy się kompromitacją Sielskiego i Rosborna.

  4. M.
    Opublikowano 17 maja 2021 o 17:08 | Link

    Już czaję. Jak dla mnie najpierw trzeba by wyjaśnić, czy ten Airde Kanut z kroniki to naprawdę Airde (z „i), czy to uwspółcześniona i podciągnięta forma imienia HardeKanut po tym odkryciu z 2011 roku. I czy na tej monecie rzeczywiście jest airde-? Poza tym jednego (H)a(i)rdekanuta i drugiego dzieli wiek. Możliwe, żeby żyło dwóch władców o tym samym (?) rzadkim imieniu? Tę panią Chmielińską (o ile to prawda) należy podziwiać, że, mimo że w latach 60, kiedy publikacja takiego materiału przyniosłaby jej wielkopomną sławę, zakitrała ten rękopis i dała „nie wiadomo komu”. Przewidywalność godna geniusza. Nie dziw, że to wygląda na fejk.

    • Opublikowano 18 maja 2021 o 15:04 | Link

      Znamy kilku władców o tym imieniu – ojca Gorma Starego (inaczej Knut I), syna Knuta Wielkiego i tego z Nortumbrii.

  5. Opublikowano 23 maja 2021 o 10:58 | Link

    Here you see the official page for the research project

    https://www.curmsun.org/

  6. Opublikowano 24 maja 2021 o 08:19 | Link

    Many years ago a book was auctioned in London. When £ 1,000 pound Sterling was offered, the crowd gasped and many who stood far from the auctioneer spoke with great certainty about something they did not know about. I don’t think any of you know the content of the book, do you?
    Since you arre Polish it should be an easy task to check the informations about the couple Antonina and Boleslaw Chmielinska who were administrators at the Bishops’ Castle in Lidzbark Warminski after World War II and to around 1970.
    In the last decades a lot of time has been used in analyzing and comparing the different terms used for Jomsborg : Jumne, Julin, Hyumsburgh, Wolin etc. but nobody have been searchin for the old castle since W. Filipowiak concluded, that the different terms all described the same place: Wollin.
    The authors of the upcoming book have identified a hitherto unknown location that may be a castle, and its location corresponds better to the sagas’ narrative of Jomsborg than Wolin does. No, it’s not the same place as Wolin or a few meters away. Have you ever wondered that there should be a robber castle in the same place as a large trading post? – how many merchant ships would sail there?
    So when more informations are published in the book (in June presumably) you can be sure, that historians and archaeologists will research the informations – that’s actually the authors wish.
    An old saying goes that you should not analyze until you have all the data, because then the analysis can conform to a theory and it will become incorrect when all the data is not included.

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 24 maja 2021 o 12:17 | Link

      So we look forward for the upcoming book. But there must be convincing proof otherwise it’s just worthless speculation. So far it sounds rather odd and differs from everything we know about Wolin and Wiejkowo in Poland.

  7. Opublikowano 12 czerwca 2021 o 07:34 | Link

    Podziękowanie dla autora za świetny, bardzo wyważony artykuł. Myślę, że warto jest się zastanowić nad sugerowaną w tej książce przez Svena Rosborna nową, nie znaną dotychczas lokalizacją Jomsborga w pobliżu Wiejkowa. Chodzą słuchy, że Szwedzi przeprowadzili tam niedawno nieformalne pomiary domniemanego grodziska, co podobno potwierdza tezę autora książki.
    http://www.polskawikinow.pl

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*