Kiedy zakończyła się chrystianizacja Polski?

<- strona 1

Historyk Tomasz Wiślicz pisze o okresie reformacji: „Towarzyszący przemianom religijny zamęt, profanacja kościołów parafialnych, rozluźnienie dyscypliny kleru miały spowodować regres chłopskiej religijności i częściową dechrystianizację wsi. Jej objawem miał być indyferentyzm religijny chłopów, a nawet lokalne nawroty do pogaństwa. (…) Wizytatorzy katoliccy na przełomie XVI i XVII w. kreślili zatrważający obraz stanu wiedzy religijnej wiejskich parafian. Liczni z nich jakoby nie potrafili nawet uczynić znaku krzyża, zmówić Ojcze Nasz czy przystąpić do spowiedzi. Jedynie niektórzy znać mieli Dekalog i przykazania kościelne; o inne rudymenty wiary nie warto było nawet pytać”. Świadek tych procesów z końca XVI w. opisywał postawę chłopów, że „wolą do lasa, niż do kościoła, gdy na nie zadzwonią, a idą-li do kościoła, tedy się cmentarzem zabawią na rozmowach, pokładłszy się drudzy, takieć ich nabożeństwo. A będą-li w kościele, a spyta z nich którego, czego się nauczył, wnet odpowie: <A zać ja ksiądz?>”.

Sam Sobór trydencki (1545-1563) nie przedstawił żadnego planu pogłębienia życia duchowego mas wiejskich. Głównym jego celem było odzyskanie pozycji Kościoła katolickiego zagarniętej przez heretyków, co zresztą dotyczyło raczej Zachodu a nie Polski. Oczyszczenie doktryny i rozpowszechnienie katechizmu na pierwszym planie miało kler i elity.

Soklov-1856

Dopiero koniec XVI w. przyniósł pierwszą próbę kardynała Jerzego Radziwiłła zastosowania dekretów trydenckich wobec mas ludowych. Zainteresowano się kwestią ilu wiernych z najniższych stanów uczęszcza do kościoła a wobec niechętnych przewidziano nawet kary cywilne. Powstały też dekrety regulujące, kto ma obowiązek obecności w kościele. Nie były one jednak szczególnie wymagające, tzn. w wilkierzu dla miasteczka Czarza z 1626 r. wymagano, aby na zmianę stawiali się w niedziele raz gospodarz, raz gospodyni a w powiecie brasławskim zadowalano się obecnością choć jednej osoby z każdej chałupy.

Tak, jak starzy ludzie mówią

Nie było większych problemów z zachowaniem chłopstwa w kościele, choć ich udział w mszy był raczej pasywny – „jedni śpią, drudzy się w ławki nacisną, zaduch uczynią”. Jeśli już jednak wskazywano problemy najczęstsze i najpoważniejsze to były nimi pijaństwo i spotkania czysto towarzyskie. Dla młodzieży zejście się ludności z okolicy było okazją do „gadek i schadzek” a dla gospodarzy – do wypicia, co miało też miejsce na wspomnianych wyżej cmentarzach.

W tym czasie wśród kleru upowszechniły się postylle, które albo dostarczały odpowiednie kazanie, albo miały być dla niego inspiracją. Było to podstawowe narzędzie krzewienia prawd wiary i właściwego ich rozumienia. Hugo Kołłątaj był jednak mimo to w sprawie jakości kazań sceptyczny: „Najczęściej trafiło się usłyszeć w parafii przeczytanie przypadającej ewangelii, ile razy zaś ksiądz wdał się w jej tłomaczenie, była to mowa wcale nie do rzeczy, albo napełniona przygryzkami nie tylko bez sztuki, ale bez tej unkcyi, jakiej wymaga tego rodzaju Nauka”.

Rodziny wiejskie w znacznej mierze podstaw wiary uczyły się same, gdyż kształcenie się w szkółce parafialnej było rzadkością. Wynikały z tego liczne kłopoty, które się kumulowały. I tak jedna z parafianek Stanisława Brzeżańskiego w Pozdrowieniu Anielskim jako owoc żywota Matki Świętej wymieniała obok Jezusa także Ducha Świętego. Gdy ksiądz zakazywał jej tak czynić wymawiała się: „nie odstąpię, bo tak mię nauczyła moja matka, czemuż tak nie mam wierzyć i mowić? wszak to starzy ludzie tak mowią”.

Kościół potrydencki, który kładł nacisk na upowszechnienie modlitw i formuł nie brał pod uwagę, że wyłącznie pamięciowy sposób nauczania prowadził do mechanicznego powtarzania ich przez wiernych bez jakiegokolwiek zrozumienia treści. W efekcie chłop kreśląc znak krzyża mówił „I nie Ojca”, w Modlitwie Pańskiej „Ojca nas który sie w niebiesie w świec się i nie Twoje, przydź królosko jako odpuszczony naszym inowajców” a w Składzie Apostolskim zamiast „wstąpił na niebiosa” mówił „wstopił do biesa. W skrajnych przypadkach, gdy zaniedbania były szczególnie duże, np. w parafiach górskich takich jak dekanat nowotarski, kierowano w te miejsca misje o charakterze interwencyjnym.

Kres świata magii i czarów

Dopiero z końca XVIII w. pochodzą pierwsze świadectwa jednoznacznego dostrzegania przez chłopów różnicy pomiędzy zabobonami a obrzędami religijnymi. Wcześniej mieszkaniec wsi nie widział między obiema praktykami sprzeczności i stale łączył je w codziennym życiu. Zdarzało się, że do magii uciekali się także księża, jeśli wierzyć zeznaniu oskarżonej o czary Maryny Mazurkowicowej z 1679 r. jakoby „gdym żynała [żęła zboże] w polach u Imci xiędza Dąbskiego z Boruciną i Kuciną, który mówił Borucinie w Krakowie i mnie, żebyśmy uczyniły na zboża nieurodzaj, za co podobno tej Borucinie tenże xiądz kanonik dał 1000 zł”.

Ironią historii nazwać można wzrost zainteresowania na początku XIX w. pogańskimi przeżytkami ostałymi w chłopskiej tradycji, kiedy to już postęp kontrreformacji dopełnił swego dzieła. Odrodzenie narodowe pod zaborami miało się dokonać przy czynnym udziale Kościoła i w oparciu polskości o katolicyzm. Mimo to w tekście wydanym w 1818 r. Zorian Dołęga Chodakowski mógł sobie jeszcze pozwolić na słowa: „Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych”.

Apel Chodakowskiego trafił na podatny grunt. Gasnący świat kultury ludowej został uchwycony w niezliczonych księgach etnograficznych Oskara Kolberga, Zygmunta Glogera, czy Kazimierza Moszyńskiego. Rozsławiony został w niezliczonych obrazach, poezji i prozie romantyków i Młodej Polski.

marzanna

Mimo, że sam Chodakowski z religią pogańską sympatyzował to jednak chrystianizacji nie dało się już w tym momencie cofnąć. Chłop od dawna wiedział już, że jest nie tylko chrześcijaninem, ale i katolikiem i jakie powinności się z tym wiążą, nawet jeśli jego obraz świata zaludniała rzesza śmieszno-strasznych demonów jak strzygi, topielce, skrzaty, płanetniki.

Trzeba co prawda dodać, że miały wciąż jeszcze miejsce epizodyczne powroty do praktyk dobrze znanych ze średniowiecza i które trudno nazwać inaczej niż nawrotem pogaństwa. Związane były z katastroficznymi wydarzeniami nawiedzającymi społeczność, na przykład z zarazą lub pomorem. Zaraza często personifikowana była jako wędrująca bogini lub demon a sprowadzić ją mógł podległy jej człowiek. Stąd osoba przybyła spoza wsi, a zwłaszcza wyróżniająca się jakimiś niezwykłymi cechami, mogła być oskarżona o wywołanie epidemii. Należało wtedy złożyć ofiarę z człowieka. Tak też się właśnie stało w 1873 r. w czasie epidemii cholery w miejscowości Czaczów, kiedy pogrzebano żywcem żebraka, w XIX w. w Luboni w czasie zarazy wójt zakopał żywcem sierotę, w okolicach Kazimierza chłopi nawiedzani przez wylewy rzeki zakopali na jej brzegu głowę zabitego Żyda, później jeszcze w 1916 r. w czasie epidemii czerwonki w Barnowcu żywcem zakopano niemowlę ze zmarłą matką, a w innym miejscu starą żebraczkę. Ofiara przebłagalna składana z człowieka nie była więc całkiem zapomniana jeszcze na początku XX w.

Po II wojnie światowej na wsiach wciąż jeszcze można było spotkać się z wiarą w strzygonie, odczynianiem uroków, wróżbami. Nawet czasem ksiądz z ambony nazwał te wierzenia pogaństwem. Ks. Alojzy Zuber, dziekan dekanatu skoczowskiego, w liście z 2008 r. potępiał jako obrzęd pogański wodzenie judosza. W zasadzie co roku księża zgodnie atakują andrzejki. Wszystkie te zwyczaje są już jednak tylko nikłym echem zamierzchłych czasów. A wiara w cudowne metody lecznicze i przepowiadanie przyszłości jest obecna nawet w naszych dzisiejszych miastach.

Zobacz również:

Mity o chrzcie Polski (1): Nie obchodzimy 1050. rocznicy chrztu Polski

Mity o chrzcie Polski (2): Chrześcijaństwo przyszło do nas z Niemiec

Czarny wiek dla ordynariuszy polskiego Kościoła

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Publicystyka i otagowano jako , , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*