Duńskie wyspy słowiańskich piratów

- Migracja była powszechnym zjawiskiem na średniowiecznym obszarze Bałtyku – mówi Magdalena Naum. – Bornholm w pewnym sensie nie jest wyjątkowy. W Polsce i na terenie północnych Niemiec jest wiele stanowisk sugerujących osadnictwo skandynawskie, a późniejsza historia osiedleń i kolonizacji niemieckiej jest dobrze znanych faktem historycznym. Ze źródeł archeologicznych i historycznych można wyciągnąć wnioski o migracjach między średniowieczną Szwecją i Finlandią (w obu kierunkach) i osadnictwem skandynawskim i niemieckim na Inflantach. Myślę, że to właśnie w tym kierunku – kontakty i przesiedlenia trans-bałtyckie – rozwinęły się badania, przynajmniej w Skandynawii.

Wyspy interesów, wyspy wojny

Miejscami migracji Słowian były również takie południowo-wschodnie duńskie wyspy jak Lolland, Falster czy Møn. W tych przypadkach dowodów dostarcza nie tylko sama archeologia. Ucieczki Obodrytów przed ekspansjonistyczną polityką Niemców i Sasów w XII w. wielokrotnie opisuje Helmold z Bozowa. Podobnie czyni Sakso Gramatyk, robiąc aluzje do imigracji na Falster i Lolland. W jego opisach Gnemer, Niels czy Guthscalcus okazują się osobami posługującymi się słowiańskim językiem i dobrze rozeznanymi w południowych wybrzeżach Bałtyku. Również wygnani na wyspy obodryccy książęta, Henryk i Przysław, musieli zbiec w grupie lojalnych towarzyszy.

Nie brak też świadectw onomastycznych. Friederike Housted naliczył 20 miejsc o nazewnictwie słowiańskiego pochodzenia na Lolland, 27 na Falster i 14 na Møn. Kilka z nich pojawia się już w źródłach średniowiecznych: wieś Kocelic (w 1255 r., nazwa pochodząca zapewne od imienia Kociel lub Chotel), Tilitze lub Tylitze, Quodewitze lub Kuditse i Gramele lub Grammulisjord.

mapa

Szlaki handlowe na południowo-zachodnim Bałtyku od IX do XI w. (oprac. M. Naum)

O ile ceramika bałtycka zanikła na Bornholmie w XIII w., o tyle na Lolland i Falster jej produkcja trwa przynajmniej do połowy XIV w. Mało tego, w XIII w. ceramika bałtycka zdominowała tutaj nawet miejscową wytwórczość. Odkrycia świadczące o jej przetrwaniu wgłąb XIV w. oznaczają, że mogła być produkowana na wyspach nawet dłużej niż na macierzystym terytorium Obodrytów i Luciców. W swej formie najbliższa jest naczyniom Obodrytów i Chyżan z terytoriów od Oldenburga do rzeki Warnow.

Niebezpieczna przystań

Brzeg rzeki Fribrødre na wyspie Falster przyniósł inne zaskakujące odkrycie – resztki przystani, na której dokonywano również napraw statków (z użyciem drewna drzew ściętych w latach 1040-85). Większość napraw wykazywała jednak cechy obcego pochodzenia, typu łączenie desek podłogowych z pokładem za pomocą drewnianych nitów. Ta i podobne techniki znane były doskonale z terytoriów Słowian, ale nie ze Skandynawii. W tym miejscu warto zauważyć, że nazwa rzeki Fribrødre zdaje się wywodzić od słowiańskiego ‚pri brode’, czyli przy brodzie.

Odkrywcy zasugerowali, że przystań służyła księciu Henrykowi, wygnanemu w następstwie powstania w 1066 r. i szykującemu wyprawy, by odzyskać władzę. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że przystań służyła słowiańskim piratom (chąśnikom), których aktywność opisywana przez Helmolda i Saksona (mieli wykorzystywać duńskie fiordy i zatoki) nasiliła się w drugiej połowie XI w.

Sakso pisze ponadto o współpracy duńskich mieszkańców Falster ze Słowianami. Z jednej strony mogli obawiać się ich pirackich ataków, z drugiej – w obliczu koegzystencji na wyspie dzielili ze sobą pewne cele i korzyści. Dobrym przykładem gry na kilka frontów jest postać Gnemera – zapewne jednego z imigrantów na Falster. Najpierw w 1159 r. zwerbowany przez biskupa Absalona do armii króla duńskiego Waldemara I doradził zamiast ataku na Rugię łatwiejszy cel, którym był okręg Bardo. Rok później zdradził swego mocodawcę rozpijając załogę z Falsteru – członków floty zebranej przy wyspie Møn i uniemożliwiając im tym samym śledzenie ruchów wrogich statków słowiańskich.

Mało znana historia zasiedlenia duńskich wysp przez Słowian zyskuje w ostatnich latach coraz więcej szczegółów dzięki prowadzonym badaniom archeologicznym. Naum, Czonstke czy Ingvardson mają swój wkład w postępie badawczym. Lepiej poznajemy jak burzliwe były dzieje Słowian połabskich a ich upadek nie skończył się bez oporu i bez prób zachowania tożsamości w coraz trudniejszych warunkach.

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Publicystyka i otagowano jako , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*