Antropolog wyjaśnia, czy istniały słowiańskie plemiona

Christianization_of_PolandKilka lat temu archeolog Przemysław Urbańczyk wprowadził spore zamieszanie poddając w wątpliwość istnienie plemion na terenie Polski przed powstaniem państwa. Inspiracją tych wątpliwości miały być wnioski płynące z dorobku badań antropologicznych. Problem ten drąży dziś głębiej antropolog społeczny – dr Mariusz Filip z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM – i wyjaśnia jak mogło dojść zarówno do powstania plemion jak i państwa.

Plemiona nie są wcale zjawiskiem tak uniwersalnym jak zwykło się wydawać. Koncepcja plemienia przyjęła się wśród historyków i archeologów w XIX w. jako określenie przedpaństwowych organizacji społeczno-politycznych ze starożytności i średniowiecza. Przy tym plemię rozumiano w ujęciu naturalistycznym, jako byt obiektywny, czyli traktując go głównie jako grupę połączoną więzami biologicznego pokrewieństwa. Najczęściej nazywano tak społeczeństwa znane z Biblii lub napotkane w Nowym Świecie. W połowie XIX w., wraz z rozwojem ewolucjonizmu, termin ten nabrał również znaczenia pejoratywnego, odnoszonego do „dzikich” zamieszkujących Drugi i Trzeci Świat.

W latach 60-ych XX w. w antropologii rozwinął się nurt neoewolucjonizmu. W jego myśl, plemię było polityczną organizacją społeczeństwa, pośrednią między słabiej rozwiniętą hordą a lepiej rozwiniętym wodzostwem. Pomimo późniejszej krytyki, schemat horda – plemię – wodzostwo – państwo zadomowił się w typologii organizacji politycznych. Dotąd podejmowano nieliczne próby przeniesienia go na grunt słowiański. W Polsce w latach 90-ych zrobił to prof. dr hab. Przemysław Urbańczyk; obecnie z powodzeniem rozwija temat prof. dr hab. Michał Tymowski.

Geograf Bawarski nie opisał plemion

Dotąd jednak mediewiści nie zauważyli, że w opozycji do koncepcji naturalistycznych rozwinęło się antynaturalistyczne pojęcie plemienia. Podkreśla ono rolę państwa w procesie trybalizacji (Plemiona tworzą państwa, państwa tworzą plemiona – jak pisał antropolog Neil L. Whitehead). Państwo wpływa na społeczności słabo lub w ogóle nie zorganizowane żyjące na jego peryferiach nie tylko politycznie (dominacja) i ekonomicznie, ale również dokonuje identyfikacji i klasyfikacji tych społeczeństw na własne potrzeby.

W tym sensie rzeczywiście nie istniały plemiona na większości ziem polskich w IX w. Państwo frankijskie i kontynuujące je Cesarstwo Karola Wielkiego nie oddziaływały tam tak silnie, ani nie identyfikowały na tyle trwale mieszkających tu grup, by wytworzyć wśród nich ludy, będące przedmiotem odniesienia dla Cesarstwa. I z drugiej strony większość ze społeczności zamieszkujących ziemie polskie w IX w. nie była na tyle zorganizowana, by zostać zauważonym przez Cesarstwo. Wyjątkiem od tej reguły jest zachodni skraj ziem polskich, jednak nie można traktować nazw wymienianych tutaj wtedy przez Geografa Bawarskiego jako nazw plemiennych w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.

- Geograf nie opisuje istniejących plemion, tylko je tworzy – tłumaczy Mariusz Filip. – Być może te nazwy mają jakieś przełożenie na rzeczywistość, ale nie muszą, a jeśli nawet mają, to nie wiemy jakie. To z czym mamy do czynienia to punkt widzenia kogoś z Zachodu, kto widzi świat społeczny poprzez kategorie geograficzne w rodzaju: Karpaccy, Pomorscy, Nadniemnianie, itp. Strategia ta jest analogiczna do sposobu wytyczenia granic państwowych w Afryce. W najlepszym razie Geograf Bawarski przywołuje kategorie w rodzaju Pepiczki, Arabowie, Ruscy, Szwaby, Brytole. Arabem może zostać określony Hindus, Brytolem może być Walijczyk, Szkot i Anglik, a pewnie i Norweg, Szwabem można określić Austriaka i Holendra, Ruskiem – nawet i Polaka z Kazachstanu. Nikt nie ma w głowie Atlasu grup etnicznych i nie zna wszystkich rozróżnień; każdy korzysta z wiedzy potocznej. Na ziemiach polskich oczywiście były jakieś grupy, ale jaka była ich organizacja polityczna, jakie miały nazwy, jakim językiem mówiły, za kogo się uważały – nie wiemy.

Pierwszy w Polsce istnienie tutaj słowiańskich plemion podważył Przemysław Urbańczyk. Spojrzenie na tę sprawę Filipa nie jest jednak do końca zgodne:

- Problem z tezą Urbańczyka polega na tym, że plemiona to dla niego kategoria tylko i wyłącznie naturalistyczna (dowodzę, że jest alternatywa) i z tego powodu opiera się na innej kategorii naturalistycznej/ewolucyjnej, mianowicie wodzostwie, przypisując jej pewne cechy antynaturalistyczne. Myślę, że między innymi z tego powodu jego propozycja napotyka na opór: z jednej strony przeskakuje pomiędzy paradygmatami, z drugiej nie każde społeczeństwo można po prostu określić wodzostwem.

Kim byli Obodryci

Nieco inaczej sytuacja wyglądała na Połabiu – tutejsi Słowianie znaleźli się w strefie wpływów frankijskich znacznie wcześniej i o wytworzeniu się plemion możemy tu mówić co najmniej od końca VIII w. Wiemy o wojennej współpracy Obodrytów z Frankami i znamy ich kolejnych przywódców. W literaturze zwykle określa się Obodrytów jako konfederację plemion, tymczasem Mariusz Filip proponuje traktować ich w całości jako w pełni ukonstytuowane plemię sensu stricte.

Podejście antynaturalistyczne, jakie przyjmuje Filip, odrzuca model, w którym kilka małych plemion tworzy razem jedno wielkie plemię. Zwraca uwagę, że nie mamy do czynienia tu z prostą sumą, lecz nową jakościowo strukturą. Poszczególne grupy łączą się doraźnie pod wpływem perswazji autorytetów by osiągnąć zysk z eksploatacji innej grupy. Sojusz, który w ten sposób powstaje może trwać kilka miesięcy, jak i wiele lat, ale jest on już zupełnie nową grupą społeczną. „Konfederacja” Obodrytów nie jest wynikiem stopniowej ewolucji od rodu, czy jakiejś organizacji prototypowej ku organizacji coraz większej i bardziej rozwiniętej.

- Najlepszym przykładem procesów grupowych – wyjaśnia Filip – są transformacje na polskiej scenie politycznej. Jedne grupy znikają, inne powstają, mamy fuzje i rozłamy, a także zmiany przynależności poszczególnych członków, itd. Nie ma tu prostej ewolucji. Tu można błyskawicznie zmienić stronę, stać się kimś innym, stworzyć coś nowego. Decyzji nie podejmują grupy, tylko jednostki.

Co stworzył Mieszko I

Jak to się ma do organizacji Mieszka I? Czy w tym przypadku również powinniśmy dokonać jakiejś zmiany klasyfikacji? Historycy zwykli nazywać tę organizację państwem; Michał Tymowski, implementując terminologię antropologiczną, zaczął mówić o wodzostwie; Mariusz Filip natomiast mówi po prostu o plemieniu. W myśl teorii antynaturalistycznej to rozwój Niemiec i Saksonii od końca IX w. musiał wpływać pośrednio na Wielkopolskę. Nasze ziemie znajdowały się na końcu łańcucha trybalizacji, gdy Połabie znajdowało się na jego początku. Zarazem główną rolę w tym procesie odgrywało prowadzenie wojen (analogicznie jak w innych przypadkach doskonale znanych antropologii) i ten wojenny charakter plemion połabskich i wielkopolskiego wyraźnie uchwyciły źródła.

Ostatecznie do wytworzenia się wczesnego państwa doszło za czasów Chrobrego (symbolicznym wydarzeniem może być akt jego koronacji). Podobnie moment powstania państwa określili Urbańczyk i Tymowski.

- Ujęcie Tymowskiego/Urbańczyka i moje są raczej komplementarne – podsumowuje Filip. – To dwa różne ujęcia na jedną rzeczywistość. Oni skupiają się na czynnikach wewnętrznych, a ja na czynnikach zewnętrznych, czy po prostu otoczeniu/kontekście. Pewną słabością ich ujęcia jest jednak przypisywanie wodzostwu cech, których wodzostwa raczej nie posiadają (ekspansja drapieżnicza, lineaż segmentarny) lub projektowanie cech wodzostwa na pewne społeczeństwa bez dostatecznego potwierdzenia źródłowego (terminy dux, rex = wodzostwo). Jednak z szerszej perspektywy metodologicznej uważam, że model naturalistyczny („ewolucja wyjaśnia wszystko”) nie wystarcza do zrozumienia procesów społecznych i w tym sensie model antynaturalistyczny jest alternatywny, chociaż wcale nie zupełnie przeciwstawny („ewolucja wyjaśnia tylko niektóre zjawiska”).

Referat Mariusza Filipa pt. The political organization of Mieszko I. The notion of tribe in the research on the state origins (Organizacja polityczna Mieszka I. Pojęcie plemienia w badaniach nad początkami państwa) został wygłoszony 9 września 2014 r. podczas World Congress on State Origins and Related Subjects w Wigrach. Termin publikacji tomu pokonferencyjnego w tej chwili nie jest jeszcze znany.

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Publicystyka i otagowano jako , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

10 Komentarze

  1. Iudex
    Opublikowano 30 grudnia 2014 o 15:48 | Link

    Jaka jest definicja „plemienia” wg dra Filipa? W jakim celu Geograf Bawarski miałby wymyślać nazwy własne w Opisie grodów i terytoriów z północnej strony Dunaju (Descriptio civitatum et regionum ad septentrionalem plagam Danubii). Co determinuje „wczesne państwo” (tutaj chyba jest podobna bezradność terminologiczna jak z tzw. protomiastami)? Wreszcie co to jest „lineaż segmentarny”? Czy nie umknął archeologom o zacięciu antropologicznym w dyskusjach o wodzostwie, trybalizacji etc. taki drobny fakt dziejowy, że już za Mieszka I a nie dopiero Bolesława Chrobrego kraj dołączył do chrześcijańskiej (łacińskiej) Europy?

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 30 grudnia 2014 o 16:24 | Link

      Jaka jest definicja „plemienia” wg dra Filipa?

      W ujęciu antynaturalistycznym to organizacja będąca produktem oddziaływania państwa.

      W jakim celu Geograf Bawarski miałby wymyślać nazwy własne w Opisie grodów i terytoriów z północnej strony Dunaju

      Z tych samych powodów z jakich powstają wszystkie egzonimy. To próba porządkowania słabo mu znanej rzeczywistości w bardziej klarownych dla niego samego kategoriach.

      Co determinuje „wczesne państwo”

      Chyba wyczerpujący na chwilę obecną katalog cech przedstawił Urbańczyk w „Mieszku Pierwszym Tajemniczym”. Ale najnowsza rzecz w tym temacie to tom pokonferencyjny „Instytucja „wczesnego państwa” w perspektywie wielości i różnorodności kultur”.

      Czy nie umknął archeologom o zacięciu antropologicznym w dyskusjach o wodzostwie, trybalizacji etc. taki drobny fakt dziejowy, że już za Mieszka I a nie dopiero Bolesława Chrobrego kraj dołączył do chrześcijańskiej (łacińskiej) Europy?

      Dołączył kraj czy sam Mieszko?
      Zmiana religii władcy sama w sobie nie ma jakiegoś wybitnego znaczenia organizacyjnego. Natomiast rozwój administracji w późniejszych czasach rzeczywiście oparł się na duchowieństwie.

      Gwoli wyjaśnienia, to nie mogę się stawiać w roli rzecznika Filipa ani jakiegokolwiek innego naukowca, którego prace w swoich artykułach naświetlam. Ich prace muszą się bronić same i oni najlepiej wszystko wyjaśniają. Moje artykuły nie są recenzją ich prac i nie jestem zobligowany do tego by w artykule prezentować swój prywatny stosunek do stawianych przez badaczy tez (za wyjątkiem zamieszczanych tutaj recenzji książek, które są właśnie moją prywatną recenzją) ani tym bardziej wypowiadać się w ich imieniu.

      • Iudex
        Opublikowano 30 grudnia 2014 o 17:04 | Link

        Dziękuję za odpowiedź. Cenię sobie Pańską działalność w Internecie, więc pozwalam sobie od czasu do czasu skomentować nowy artykuł. Jak czegoś nie rozumiem, to nie waham się zapytać, w tym przypadku Pana jako Autora tekstu streszczającego niepublikowany referat dra Filipa (w sumie po co te pouczenia ;) . Gwoli ścisłości skoro już ma być tak nowocześnie, to i nazwę plemienia Obodrytów można byłoby zgodnie z duchem czasu uwspółcześnić do formy Obodrzyce. ;)

        • Iudex
          Opublikowano 30 grudnia 2014 o 17:31 | Link

          „Dołączył kraj czy sam Mieszko?”

          Pierwsza monarchia piastowska, to nie monarchia stanowa, ani konstytucyjna ;) , więc nie wprowadzałem rozróznienia między Mieszkiem a krajem, którym władał.

        • Grzegorz Antosik
          Opublikowano 30 grudnia 2014 o 18:12 | Link

          Jak czegoś nie rozumiem, to nie waham się zapytać, w tym przypadku Pana jako Autora tekstu streszczającego niepublikowany referat dra Filipa (w sumie po co te pouczenia ;) .

          Pytania są właściwie skierowane do mnie, więc wolę na wszelki wypadek podkreślić, że nie mogę odpowiadać w imieniu opisywanego naukowca.

  2. Iudex
    Opublikowano 30 grudnia 2014 o 20:01 | Link

    Internet jest ogólnodostępnym środkiem przekazu. Nie od dziś wiadomo, że tytuły naukowe i instytucje przez te osoby reprezentowane są dla Czytelników-laików pewnym wyznacznikiem aktualnego stanu badań. Niestety, nie mogę uznać poglądu za słuszny, że Descriptio civitatum et regionum ad septentrionalem plagam Danubii, czyli tzw. Geograf Bawarski, zapisany w rękopisie Bayerische Staatsbibliothek, Clm 560, datowany przez Bernharda Bischoffa na ok. 900 r., za FIKCYJNY spis etnonimów, skoro wiele plemion jest wzmiankowanych w innych, niezależnych, źródłach pisanych, np. Dalemińcy, Dziadoszanie, Milczanie. W zasadzie panuje również zgoda co do tego, że w opisie występują dublety etnonimów, np. językoznawca, prof. Jerzy Nalepa, sądzi, że trójka Miloxi – Phesnuzi – Thadesi (= *Dziadosze*) jest dubletem Dadosesani – Milzane – Besunzane. Ponadto Nalepa solidaryzuje się z uzasadnianym wielokrotnie w historiografii poglądem, że nie można nazwy Glopeani utożsamiać ze sztucznym tworem *Goplanie* z lokalizacją nad jeziorem Gopło. W zapisie Glopeani Nalepa zasugerował zamianę początkowej litery G- na S-, aby w rezultacie otrzymać *Slopeani*, a więc bardzo wierne odzwierciedlenie nazwy *Słopianie*. Plemię Słopian miało swoje siedziby między rdzennym terytorium Łużyczan a Lubuszanami; ich terytorium w historiografii znane jest pod określeniem Selpuli. Tak wygląda staromodna krytyka źródeł pisanych obecnie wypierana przez prostą negację wiarygodności przekazów pisanych.

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 30 grudnia 2014 o 21:59 | Link

      Mówisz, że szklanka jest do połowy pełna a ktoś inne, że jest do połowy pusta. Geograf Bawarski zawiera część wiadomości zupełnie wiarygodnych a część nie. Filip nie neguje, że część wiadomości o plemionach jest wiarygodna. Wskazuje możliwą przyczynę czemu część informacji nie jest wiarygodna albo przynajmniej nieweryfikowalna.

      • Iudex
        Opublikowano 30 grudnia 2014 o 22:43 | Link

        Cytat: – Geograf nie opisuje istniejących plemion, tylko je tworzy – tłumaczy Mariusz Filip. – Być może te nazwy mają jakieś przełożenie na rzeczywistość, ale nie muszą, a jeśli nawet mają, to nie wiemy jakie.

        Niestety, wciąż nie wiem, które konkretnie nazwy plemion mają być niewiarygodne, aby się do nich odnieść. W moim rozumieniu problem polega na tym, że część etnonimów jest znana wyłącznie za pośrednictwem tzw. Geografa Bawarskiego, a lokalizacja geograficzna plemion nie poświadczonych w innych źródłach pisanych może być tylko hipotetyczna. Poza tym trzeba brać pod uwagę, że badania językoznawców wykazały wiele zniekształceń graficzno-fonetycznych w słowiańskiej antroponimii, etnonimii oraz toponimii przekazanej w łacińskich źródłach pisanych z wczesnego średniowiecza.

        • Woj Wit
          Opublikowano 23 sierpnia 2017 o 19:14 | Link

          I słusznie żeś to Waść, Mości Sędzio, napisał.

    • Opublikowano 1 września 2017 o 19:33 | Link

      Pan chyba nie zrozumiał Filipa. Mogę się z nim tylko zgodzić. Trudno mi parafrazować coś, co jest prosto i jasno wyjaśnione. Proponuję więc jeszcze raz przeczytać.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*