Tysiąc władców Słowian połabskich

Recenzja: Artur Szrejter, Pod pogańskim sztandarem, Erica, 2014

poganskisztandarPo latach posuchy w krótkim przedziale czasu na rynek trafiło kilka książek o Słowianach połabskich. Jak na ich tle prezentuje się Pod pogańskim sztandarem Artura Szrejtera? Czy chcąc się zdecydować tylko na jedno opracowanie warto wybrać właśnie to?

Książka jest drugim tomem cyklu „Wojny Wikingów i Słowian” Instytutu Wydawniczego Erica. Solidne wydanie w twardej oprawie nie odstaje na półce od poprzedniego tomu. Różni się jednak od niego zasadniczą koncepcją.

Początek cyklu, już swego czasu tutaj zrecenzowany, poświęcony był jednemu starciu o gród Konungahela. Tym razem mamy do czynienia z przeglądem wszystkich wojen Słowian połabskich we wczesnym średniowieczu. Tak więc opisana wcześniej Konungahela 1136 wspomniana jest tu ponownie, podobnie jak zapowiadane na kolejny tom Hlyrskog 1043. Wiele innych bitew też prosi się o poświęcenie im większej uwagi, jak choćby Raksa 955 czy Przecława 1056. Choć z drugiej strony ze wstępu Szrejtera zdaje się wynikać, że autor ma w dalszej perspektywie cyklu wojny z Połabianami polskich władców – Mieszka I, Bolesława Chrobrego i Bolesława Krzywoustego.

Drobiazgowo, ale zrozumiale

Słów kilka należy poświęcić samemu układowi książki, gdyż jest on specyficzny. Szrejter podzielił ją na rozdziały – każdy o innym związku plemiennym (najdłuższy – połowa książki – jest o Obodrzycach). Rozdział składa się z kolei z podrozdziałów stanowiących biogramy przywódców plemiennych ułożone chronologicznie. Oczywiście nierzadko zdarza się sytuacja, gdy przez długi czas o żadnych przywódcach nic nie wiadomo – wtedy autor biogramy zastępuje wpisami o charakterze rocznikarskim. Bardzo pomocne są liczne ramki z informacjami np. o różnych postaciach albo miejscach, zawierające nieraz mapy lub plany grodów.

Warta podkreślenia jest szczegółowość z jaką Szrejter podszedł do tematu. Przytoczony na ponad 300 stronach zasób informacji jest ogromny; z pewnością trudny do przyswojenia jednorazowo przez laika. Mimo iż książka ukończona została w 2005 roku autor ją nieco zaktualizował tuż przed wydaniem (m.in. napisał drugi wstęp oraz postarał się o przedmowę dr Wojciecha Wróblewskiego), by opracowanie odpowiadało obecnemu stanowi wiedzy. Znacznie rzadziej niż w poprzednim tomie pojawiają się tutaj własne opinie i akcenty położone na literackość opisu. Mamy za to dbałość o przekazanie stanowiska naukowców, wersji historii uznawanej dziś za najbardziej prawdopodobną. Dotyczy to również implementacji wniosków archeologicznych, choć sama archeologia nie zajmuje tutaj wiele miejsca.

Czy książka pomieściła dzieje wszystkich plemion połabskich? Autor sam odnotowuje brak w swej pracy Rugian tłumacząc to silnym zaangażowaniem Rugii w kontakty ze Skandynawami i trwaniem wśród Rugian licznej autochtonicznej społeczności germańskiej. Z podobnych zapewne względów zabrakło rozdziału o tzw. Słowianach znad Menu a z nieco innych powodów (prawie zupełny brak źródeł pisanych) rozdziału o Drzewianach, choć o tych brakach autor już dłużej się nie rozwodzi.

Powrót zainteresowania Połabiem

Słowianie połabscy po upadku PRL przestali cieszyć się u nas zainteresowaniem wydawców. Dwa lata temu zaczął się jednak pewien zwrot, gdy Wydawnictwo Poznańskie wznowiło Słowian połabskich Jerzego Strzelczyka. W krótkim czasie pojawiły się kolejne popularnonaukowe książki – Erica rozpoczęła serię Szrejtera (na razie dwa tomy, z których drugi jest właśnie omawiany) a Bellona zainwestowała w Roberta F. Barkowskiego (Słowianie połabscy. Dzieje zagłady oraz Połabie 983). Skupiając się tylko na trzech pozycjach stricte poświęconych ogólnemu zarysowi historii Słowian połabskich – która z nich wypada najlepiej i dlaczego?

Do Pod pogańskim sztandarem trudno mieć poważne zarzuty merytoryczne. Szrejter się przyłożył i wytykanie niedociągnięć byłoby w tym przypadku raczej czepialstwem niż zestawem poważnych zarzutów. Na tle pozostałych wypada najlepiej pod względem szczegółowości, z jaką podszedł do tematu. Mankamentem zarówno jego, jak i Barkowskiego, jest brak rozłożonych akcentów na momenty kluczowe dla historii Połabia. Czytelnik nie obznajomiony wcześniej z tematem będzie miał poważny problem ze wskazaniem momentów zwrotnych nawet po dwukrotnym przeczytaniu tych książek. Wcześniej czy później zgubi się w natłoku wydarzeń a kolejne bitwy i wojny zleją się ze sobą. Inaczej jest u Strzelczyka – najwybitniejszego żyjącego polskiego znawcy wczesnośredniowiecznego Połabia. Mistrz Strzelczyk umiejętnie prowadzi wykład podkreślając to, co godne zapamiętania. Jedyną wadą zdaje się niewielka objętość jego książeczki, choć tym bardziej w podziw wprawia, jak wiele wplótł w treść wniosków wniesionych przez najnowsze ustalenia historyków i archeologów. Mocno w tej kompanii odstaje Barkowski – jest zupełnie nieobiektywny wyraźnie faworyzując Słowian i dezawuując Niemców, ocierając się przy tym nieraz o granice absurdu; co chwila uwidaczniają się luki w jego wiedzy, przez co niektóre partie książki, szczególnie początkowe, okazują się zwykłym fantazjowaniem a nie lekcją historii (lepiej weryfikować wszelkie podawane przez niego fakty, choćby u Strzelczyka i Szrejtera); wreszcie chaotyczny jest nawet sam układ treści w książce.

Ilu królów mieli Słowianie połabscy?

Kwestią, która przewija się w mniejszym lub większym stopniu u wszystkich autorów to tytulatura królewska na Połabiu. Już w najwcześniejszych wzmiankach władcy Słowian, jak wielecki Drogowit, nazywani są królami (rex). Czy jednak oznacza to, że rzeczywiście nimi byli? Zarówno Szrejter jak i Strzelczyk tłumaczą, że określenie Drogowita jako rex miało na celu jedynie wskazanie jego wyjątkowo wysokiej pozycji wśród wielu plemion połabskich a nie poświadczanie faktycznego nadania tytułu królewskiego. Jedynie Strzelczyk, mimo skrótowości wykładu, znalazł osobne miejsce by wymienić trzech jedynych władców Słowian mogących się poszczycić prawdziwym tytułem królewskim: Henryk Gotszalkowic, Kanut Laward, Przybysław-Henryk. Całkowicie nieświadomy tego okazuje się jedynie Barkowski, szafując terminem królewskim zupełnie bezrefleksyjnie, podobnie zresztą jak innymi terminami typu „rycerz”, „wiking”, wykazując nieznajomość ich znaczenia. Mało tego, że nazywa królami władców słowiańskich, którzy nimi nie byli to jeszcze nie nazywa tak tych, którzy nimi byli. Okazując wyraźną niechęć Przybysławowi ze względu na jego współpracę z Niemcami i umniejszając jego znaczenie, rozmyślnie lub nie, zapomina dodać, że piastował on królewską godność.

Wczesnośredniowieczni pisarze posługujący się wyuczoną łaciną odziedziczyli termin rex ze starożytności i początkowo stosowali go nie tylko na określenie króla, ale i po prostu władcy. Termin rex został zastrzeżony jedynie do władców koronowanych na Zachodzie dopiero w X-XI w., choć i tak z pewnymi wyjątkami. Nie można powiedzieć, że był on używany tylko do wyróżniających się zakresem władzy przywódców słowiańskich na Połabiu. Wspomniany Drogowit nazywany jest rex w jednym źródle (Annales Laurissenses), a w innym (Annales Einhardi) już regulus. Podobnie jako rex określa Widukind naszego nigdy przecież nie koronowanego księcia Mieszka I, zaś w Roczniku świętokrzyskim raz jest on rex, innym razem dux. Oprócz całego szeregu mniej lub bardziej wybitnych przywódców wieleckich i obodrzyckich królami w źródłach są też koledzicki Ciemysł, czy głomacki Siemił. Widoczny jest zwykły początkowy brak konsekwencji wczesnośredniowiecznych autorów łacińskich, który jednak nie może tłumaczyć braku ścisłości autorów dzisiejszych.

Pod pogańskim sztandarem jest odpowiednią propozycją dla tych, którzy chcą się dokładnie zapoznać z losami Słowian połabskich a przy tym mieć je przystępnie wyłożone. Pod pewnymi względami książka Szrejtera okazuje się być najlepszą pozycją w tym temacie na rynku. Wobec tego ocena na osiem gwiazdek (nie zapominając, że traktujemy ją jedynie w kategoriach popularnonaukowych, a nie naukowych) może być uznana za zawyżoną jedynie nieznacznie.

Tytuł Pod pogańskim sztandarem. Dzieje tysiąca wojen Słowian połabskich od VII do XII wieku
Autor Artur Szrejter
Wydawca Instytut Wydawniczy Erica
Rok premiery 2014
Ilość stron 355
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*