Szaleństwo berserków

Recenzja: Łukasz Malinowski, Berserkir i úlfheðnar w historii, mitach i legendach, Nomos, 2009

berserkir

Łukasz Malinowski chwycił się za temat ekscytujący i dziwne jest, że nikt do tej pory w Polsce nie wydał podobnej książki. Berserkowie wpadający w bojową furię, dzicy i nieokiełznani wojownicy, którzy raz wprawieni w ruch stają się morderczą maszyną nie do zatrzymania budzą do dziś ciekawość i rozpalają wyobraźnię. No bo którz nie zadaje sobie pytania co z ich wizerunku jest prawdą a co legendą? Nawet stary, doświadczony historyk musi odczuć dreszcz emocji udzielając odpowiedzi. Malinowski jest historykiem młodym i znalazł doskonałą lukę by zaistnieć intrygującą książką.

Na początek należy wyjaśnić komu książka jest poświęcona. Postać berserka jest dosyć popularna i większość osób kojarzy ten rodzaj wikińskiego wojownika walczącego w bojowym szale. Kim natomiast byli úlfheðnar? Właściwie tym samym, chociaż początkowo istniały różnice. By je wyjaśnić przychodzi nam z pomocą właśnie Malinowski. Rozróżnienie zawarte jest już w samej nazwie: berserkr znaczy „niedźwiedzia koszula” (lub nagi, pozbawiony koszuli, zbroi) a úlfheðinn – „wilcza skóra”. Berserkowie przywdziewali więc niedźwiedzie skóry (przynajmniej w czasie swoich rytuałów, niekoniecznie w czasie samej walki) zaś úlfheðnar – wilcze, i uosobiali się odpowiednio z tymi zwierzętami. Jednak to nie koniec różnic. Malinowski sugeruje, że ci pierwsi woleli samotny tryb życia i był to ich wybór do końca żywota, zaś ci drudzy byli grupami młodych wojowników, którzy w wieku dojrzałym osiedlali się na stałe we własnym gospodarstwie. W późniejszym okresie te podziały się rozmyły i obie nazwy stosowano wymiennie.

Jak wywołać szał berserka

Książka porusza kolejno wiele ciekawych a często kontrowersyjnych problemów. Dowiadujemy się w jakich siłach zbrojnych walczyli berserkir i jaki był ich sposób walki. Dosyć wnikliwie rozpatrzony został możliwy wpływ środków odurzających na wpadanie w szał berserka z uwzględnieniem również argumentów psychiatrii i medycyny. Osobno sporo miejsca poświęcono rytuałom inicjacyjnym oraz roli kultu Odyna. Wreszcie na koniec dokładnie został prześledzony proces zaniku postaci berserków w społeczeństwie, zmiany ich wizerunku oraz roli jaką odegrało w tym wszystkim chrześcijaństwo. W pełnym średniowieczu dla Skandynawów berserk był już tworem mitycznym, tępym osiłkiem przypominającym olbrzymów.

Malinowski miał przed sobą zadanie wykorzystania skandynawskich źródeł, które rzadko tłumaczono na polski. Wydaje się, że obronną ręką wyszedł z problemu odpowiedniego zrozumienia ich specyfiki (prawie wyłącznie są to źródła islandzkie, często późne a przez to oddające raczej pewien stereotyp niż rzeczywistość). Autor chętnie je przywołuje i zawsze prócz polskiego tłumaczenia podaje oryginalne brzmienie, natomiast przyznaje, że przygotowując własne tłumaczenie często korzystał z przekładu angielskiego.

Spośród pomysłów z różnych partii książki warto nakreślić jego stosunek wobec pomysłów o środkach psychoaktywnych jako czynnikach wywołujących berserksgangr, czyli szał berserka. Podejrzanymi środkami są tutaj alkohol (piwo i miód), Amanita muscaria, czyli muchomor czerwony, lulek czarny i konopia siewna. Inną propozycją są niektóre choroby psychiczne. Malinowski podszedł do tematu z wartą docenienia ostrożnością. Opisuje po kolei jaki wpływ wywierają poszczególne środki na ludzki umysł i zachowanie oraz czy źródła pisane bądź archeologiczne pozwalają stwierdzić ich wykorzystanie w okresie Wikingów. Wnioski okazują się negatywne – żadna z substancji nie wydaje się odpowiedzialna za szał berserka. Skutki zażycia prowadzą do senności, poczucia błogości, problemów z koordynacją ruchów, halucynacji i trudno je podejrzewać by mogły stwarzać wściekłych, niepokonanych wojowników. Choć autor przyznaje, że ludzie w odmiennej kulturze mogli czasem odmiennie reagować. Jednak rozwiązanie za jakim się opowiada to wprowadzanie się przez berserków przed walką w rodzaj transu, choć raczej bez użycia znanych nam chemicznych wspomagaczy.

Potwory na krańcach świata

Praca Berserkir i úlfheðnar ma kilka mankamentów. Przede wszystkim w wielu miejscach wydaje się dosyć pobieżna. Malinowski nie uwzględnił wielu opracowań polskich naukowców, którzy wnieśli swój wkład w podejmowane przez niego zagadnienia. Wygląda na to, że nie poznał w ogóle obszernego opracowania Niedźwiedzie i ludzie Ryszarda Kiersnowskiego. Nie zna również teorii Jacka Banaszkiewicza dotyczącej nagich wojowników, choć problem nagości berserków go zainteresował. Zarówno Kiersnowski jak i Banaszkiewicz zastosowali podejście komparatystyczne. Ich uwagi powinny być dla Malinowskiego przydatne, gdyż i on sporo uwagi poświęca analogiom berserkir i úlfheðnar w innych kulturach. Niestety te analogie również sprawiają wrażenie powierzchowności. Nie zawsze wydają się uzasadnione a pojawia się pytanie czemu nie przywołał innych, które nasuwają się być może bardziej. Dotyczy to również samej kultury skandynawskiej i zestawiania z berserkami postaci pod pewnym względem przypominających berserków.

Przytoczę dwa przykłady porównań stosowanych przez Malinowskiego, a które nie wydają się uzasadnione. Przedstawiając rytuały inicjacyjne w grupach berserkir i úlfheðnar autor za jeden z nich uznaje obyczaj nie strzyżenia włosów. Nie podąża za tym jednak ani jeden dowód. Cytowane przykłady dotyczą opisu przez Tacyta obyczaju Chattów i Swebów oraz przysięgi Haralda Pięknowłosego. Wniosek idzie za tym taki, że niektórzy Germanie mieli w zwyczaju nie ścinać włosów dopóki nie zabiją wroga, ale przesłanek by miało to jakikolwiek związek konkretnie z inicjacją berserków brak. W innym miejscu Malinowski przywołuje „relację o zmieniaczach kształtu wśród antycznych Germanów” Tacyta. Sprawa dotyczy wzmianki o Heluzjach i Oksjonach wspomnianych na końcu Germanii „z ludzkimi twarzami, ciałami i członkami dzikich zwierząt”. W interpretacji Malinowskiego nic się nie zgadza. Te dwa ludy nie były „antycznymi Germanami”, nie były też „zmieniaczami kształtu”. Tacyt przywołał tu dwa bajkowe ludy mające zamieszkiwać koniec świata, choć sam wątpił w jakąkolwiek zasadność tych informacji. W starożytności i średniowieczu było pewną konwencją opisywać krańce ziemi jako zamieszkane przez ludy o na wpół zwierzęcych kształtach i obyczajach albo wręcz potwory. Według Germanów sam kraniec świata wyznaczało ciało najpotworniejszego z potworów – węża Midgardsorma. Istoty te nie były ludźmi, którym przypisywano umiejętność przemiany w zwierzę, jak przedstawia to Malinowski, ale mitycznymi potworami mającymi na stałe taką właśnie postać.

Z Berserkir i úlfheðnar warto zapoznać się z powodu poruszonej ciekawej tematyki, ogólnie dobrego zarysu problemu z przeglądem źródeł. Nie bez znaczenia jest jej pionierskość na polskim rynku. Z drugiej strony z powodu częstej powierzchowności i braku krytycyzmu zalecany byłby dystans do uwag Malinowskiego oraz konfrontowanie ich z innymi pracami. Niemniej ze swej strony przyznam, że czekam na kolejną książkę tego młodego historyka, Heros i łotr, której przedsmak zdaje się dał rozdziałem o takim właśnie tytule. Temat znów będzie ciekawy i pionierski a warsztat zapewne ulegnie poprawie.

Tytuł Berserkir i úlfheðnar w historii, mitach i legendach
Autor Łukasz Malinowski
Wydawca Nomos
Rok premiery 2009
Ilość stron 223
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

2 Komentarze

  1. Marek
    Opublikowano 2 lipca 2013 o 12:06 | Link

    Widziałem recenzję J. Morawca tej książki, głównym mankamentem było to, że… Berserkir i úlfheðnar to jedno i to samo, wbrew temu co Ł. Malinowski założył na podstawie sagi (nie pamiętam której). Morawiec odrzucił tę interpretację.
    Ale ogółem recenzent potraktował błędy z przymrużeniem oka, mimo że to rozdzielenie zaważyło na konstrukcji pracy.
    aljubarotta

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 2 lipca 2013 o 14:50 | Link

      Przeglądałem tylko odpowiedź Malinowskiego na tę recenzję. Malinowski nie zaprzecza, że używano obu określeń na tę samą postać, natomiast tworzy teorię, że pierwotnie oznaczały one kogoś nieco innego.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*