Polska magia – magiczne zabytki i ludowe przeżytki

wawrzeniuk

Recenzja: Joanna Wawrzeniuk, Magia ochronna Słowian, UKSW, 2016

Archeologia dysponuje mnóstwem odkryć związanych z magią i religią dawnych Słowian. Ilość nie przekłada się jednak na siłę przebicia do przeciętnych odbiorców. Informacje o tych zabytkach są rozproszone w dziesiątkach publikacji, często pod nic nie mówiącymi tytułami. Dlatego Joanna Wawrzeniuk podjęła się próby syntezy dając zarys jakie są to kategorie przedmiotów i co o nich wiemy.

Drewniane fallusy zapewniały płodność a kły dzika – odwagę. Budynek chroniła przed siłą nieczystą czaszka umieszczona w jego narożniku a miejsce święte – ogrodzenie. Zrozumieć znaczenie podobnych praktyk z wczesnego średniowiecza dziś pomagają nam zapiski XIX-wiecznych etnografów.

Książka składa się z siedmiu rozdziałów plus podsumowanie i aneksy. Choć w sumie liczy 517 stron to od strony 294 zaczynają się już różnego rodzaju dodatki, przede wszystkim tabelaryczny wykaz miejsc i przedmiotów kultu oraz bibliografia. Ponadto duża czcionka i wiele ilustracji (czarno-białych) sprawiają, że lektura, wbrew pozorom, zajmuje niewiele czasu.

Po omówieniu podstawy źródłowej i stanu badań oraz zjawisk magii i uroku, Autorka grupuje przedmiot badania w czterech strefach. Każda kolejna strefa działań magicznych przedstawiana jest w osobnym rozdziale. Są to: domy (omówione najszerzej), cmentarze, miejsca kultu i przestrzeń.

Dla przykładu, przy okazji domu dowiadujemy się o zabiegach magicznych związanych z jego budową, o mediacyjnej roli progu, o ogniu i domowym ognisku, wreszcie o znakach apotropeicznych i amuletach. Punktem wyjścia są informacje skrzętnie notowane przez etnografów, np. jak wybierano miejsce i czas na budowę domu, od czego rozpoczynano prace i jak należało je zakończyć. Niektóre takie zwyczaje przetrwały jeszcze do dziś, jak umieszczanie wieńca na belce przez budowniczych.

Do tego momentu jasne chyba stały się najważniejsze zalety książki. Od dawna istniała potrzeba zebrania wiedzy na temat rozproszonych odkryć archeologicznych. Wawrzeniuk sumuje wreszcie w jednej publikacji nie tylko znane miejsca kultu, ale i figurki kultowe, amulety, ofiary, itp. Szczególną wagę przywiązuje przy tym do zapisów folkloru, które mogą nam wyjaśnić cel i formę zabiegów magicznych, ująć z natury nieme przedmioty w szerokim tle zaobserwowanych tradycji ludowych. Dzięki temu zapoznajemy się nie tyle z katalogiem znalezisk, co przeglądem zwyczajów, których pozostałością mogą one być.

Książka nie pozbawiona jest jednak również pewnych słabości. Braki dotyczą tak uwzględnionego materiału jak i, co chyba bardziej bolesne, podstawy teoretycznej. I tak w początkowych partiach pracy zarys badań nad religią Słowian skoncentrowany jest na przytoczeniu głównie polskich naukowców. Brak za to wskazania głównych nurtów badawczych, publikacji przełomowych oraz różnic rozumienia charakteru religii Słowian i jej przeżytków. Nie da się w ten sposób zrozumieć na czym polega postęp badawczy, który dotąd dokonał się w tej dziedzinie (poza tym, że przybywa znalezisk i naukowców).

Niepełny okazuje się tak samo zestaw podstawowych źródeł pisanych. Brak tam wzmianki np. o źródłach hebrajskich (częściowo opracowanych po polsku przez Tadeusza Lewickiego), zawierających wiele najstarszych informacji o wierzeniach Słowian. Ale i brak wielu innych, bo skoro wspomniany został Widukind to powinny być wspomniane również inne dzieła zawierające podobne niewielkie wzmianki.

Źródła etnograficzne zostały wykorzystane bez uwzględnienia kontekstu ani historycznego, ani etnologicznego. Pierwszeństwo mają te najstarsze, najbliższe chronologicznie przedstawianym zabytkom i stopniowo mogą być rozszerzane o późniejsze. Wawrzeniuk obficie korzysta z zapisków XIX-wiecznych etnografów, wyjątkowo wykazując znajomość wcześniejszych zapisów folkloru – z późnego średniowiecza czy wczesnej nowożytności. Autorka również wręcz modelowo powtarza błąd, za który dawni etnografowie są krytykowani przez współczesnych, w pewien sposób dystansujący się od nich. Mianowicie Wawrzeniuk traktuje materiał etnograficzny jak kolekcję znaczków – jako zbiór fenomenów kultury pozbawiony kontekstu. Dzisiejszy badacz musi brać pod uwagę takie szczegóły jak wiarygodność zapisków etnograficznych, kto był informatorem, czy sam uczestniczył w obrzędzie czy tylko wspominał zasłyszane opowieści, czy informator uznawał prawdziwość informacji czy też traktował ją jako bajkę, kiedy i gdzie miało to miejsce, itd.

Choć wkład Joanny Wawrzeniuk w badania nad wczesnośredniowieczną magią na ziemiach polskich jest cenny to nie zamyka tematu. Wiele poruszonych problemów zasługuje tak naprawdę na osobne monografie (choćby ofiary zakładzinowe), których niestety na razie nie mogą się doczekać. Recenzowaną książkę powinno się raczej traktować jako punkt wyjścia do opracowań szczegółowych. Podstawą do takich opracowań może być każdy z rozdziałów, gdyż potencjał ich jest ogromny.

Zobacz również:

Wierzenia Słowian na kongresie archeologów

Ile pogańskich świątyń odkryto dotąd w Polsce?

Nowe źródła do religii Słowian

Tytuł Magia ochronna Słowian we wczesnym średniowieczu na ziemiach polskich
Autor Joanna Wawrzeniuk
Wydawca Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego
Rok premiery 2016
Ilość stron 517
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*