Ostatnie słowo archeologii o wędrówkach ludów

Recenzja: Magdalena Mączyńska, Światło z popiołu, Trio, 2013

swiatlozpopiolumaxMy też mamy swoje prawo do Krymu. W tych dniach ostatnich, gdy można gwałcić międzynarodowe traktaty odwołując się do historycznej przynależności ziem narodowi ukraińskiemu, rosyjskiemu, czy tatarskiemu, my też mamy swoje słowo do dodania. Przecież nie dalej jak w III w. n.e. zamieszkujący tereny dzisiejszej Polski Goci wyruszywszy w wędrówkę dotarli właśnie na Krym, który stał się jednym z ważniejszych ośrodków ich władzy.

Zanim jednak zachęceni tym apelem rodacy ruszą z karabinem w ręku po krymskie kurorty jak po swoje, warto zapoznać się dokładniej z historią wielkich wędrówek ludów na przełomie starożytności i średniowiecza dzięki najnowszej książce Magdaleny Mączyńskiej. Znajdziemy tam nie tylko informacje jak najbardziej spodziewane o Gotach, Wandalach, czy Herulach, ale nie pominięte zostały również marsze Turyngów, Bajuwarów, czy Sasów i  Anglów.

Tym, którym nazwisko Mączyńskiej brzmi znajomo nasunie się natychmiast pytanie, czy książka Światło z popiołu nie jest tylko wersją wcześniejszych Wędrówek ludów tej autorki pod zmienionym tytułem. Wędrówki ludów Mączyńska napisała po niemiecku i wydała po raz pierwszy w 1993 r. a przetłumaczono je na polski w 1996. Wiele od tego czasu się zmieniło zarówno w wiedzy historycznej jak i archeologicznej. Świadoma tego Autorka postanowiła napisać nową książkę po polsku i choć często przypomina ona poprzedniczkę to uważam, że znający starą wersję nie powinni być do nowej zniechęceni.

Archeologiczna opowieść

Zamysł ogólny prowadzi nas od zarysowania sytuacji Rzymu u schyłku antyku i chrystianizacji ludów barbarzyńskich chronologicznie przez kolejne wędrówki poszczególnych ludów. Zrozumiałe jest, że Mączyńska nie mogła się ściśle trzymać ram czasowych wyznaczających początek i koniec okresu wędrówek ludów. Dla zrozumienia treści wielokrotnie istotne znaczenie miały wydarzenia wcześniejsze i późniejsze, jak skąd się wzięli Goci i Gepidowie, czy jak skończyły królestwa Wandalów w Afryce, Wizygotów w Hiszpanii albo monarchia Franków Chlodwiga. Najwięcej miejsca zajmują oczywiście historie ludów, które przebyły najdłuższe trasy, najmocniej dały się we znaki Rzymowi i pozostawiły po sobie najwięcej zabytków pisanych i materialnych, a więc Goci (Wizygoci i Ostrogoci), Gepidzi, Alanowie, Frankowie i Hunowie.

Narracja poprowadzona jest w sposób w założeniu mający umożliwić łatwe przyswajanie treści czytelnikowi. Zwykle początek rozdziału to krótki rys historyczny, często okraszony jakimś ważniejszym cytatem źródłowym, po czym następuje opis znalezisk archeologicznych, które są pozostałością opisanych wydarzeń. Autorka stara się, by fakty nie były przedstawiane w sposób zupełnie suchy, dlatego dowiemy się też jakie miało kolor niebo na Krymie w czasie wykopalisk albo w jakich filmach zobaczymy Huna Attylę. Jest sporo w książce opowieści całkiem ciekawych, takich jak historie najważniejszych odkryć archeologicznych, rabunków bogatych grobowców, strat z tym związanych i żmudnego odzyskiwania zabytków, wreszcie fałszerstw wprowadzających w błąd rzesze naukowców.

Wkład archeologii w poznanie wędrówek ludów jest ogromny. Czasem zaskakuje nas wysoki kunszt i znaczna liczba poznawanych wyrobów, czasem wręcz przeciwnie. Państwo tolozańskie Wizygotów nie pozostawiło po sobie prawie żadnych śladów. Ich trwanie w Galii przez 90 lat bezsprzecznie uwiarygodniają źródła pisane, mimo to archeolodzy odkryli dotąd jedynie grób kobiety w Lezoux, wschodniogermańskie grzebienie i fibulę w willach rzymskich datowane po 419 r. (osiedlenie Wizygotów w Akwitanii), kilka srebrnych zapinek. Z podobną ubogością świadectw materialnych mamy do czynienia jeszcze jedynie w przypadku państwa Swebów w północno-wschodniej Hiszpanii i Portugalii.

Bywają i sytuacje odwrotne – gdy źródła pisane milczą lub wypowiadają się nadzwyczaj skromnie, zaś źródła archeologiczne w tej samej sprawie wpadają w długi i barwny monolog. Z taką sytuacją mamy do czynienia na Krymie. O gockiej krainie Dori Prokop z Cezarei wspomina w VI w. dosyć ogólnie. Tymczasem archeolodzy wskazują na wyraźne ślady cmentarzysk kultur wielbarskiej i czerniachowskiej pojawiających się od połowy III w. Kroniki nie informują również o kontaktach w V i VI w. Gotów krymskich z Ostrogotami z Panonii i Italii oraz Wizygotami z Galii i Hiszpanii, zaś znaleziska świadczące o takich kontaktach są bardzo liczne. Głównym ośrodkiem krainy Dori była zapewne twierdza Doros identyfikowana z Mangup w górach krymskich. W drugiej połowie VI w. Krym dostał się w ręce Chazarów (a następnie Turków), nie oznaczało to jednak upadku Gotów. Francuski poseł Wilhelm Ruysbroek opisał ich we wspomnieniach ze swej krymskiej podróży roku 1253 a gocki język przetrwał tam aż do XVII w. Krym obecnie jest areną zarazem spektakularnego sukcesu archeologii jak i porażki. Z jednej strony nawiązanie sieci międzynarodowych kontaktów zaowocowało wzmożonym zainteresowaniem archeologów z całego świata. Badania prowadzili tam również Polacy, w tym sama Magdalena Mączyńska. Sporządzała ona monografię cmentarzyska katakumbowego (gocko-bizantyńskiego) w Almałyk-dere, zaś Tadeusz Sarnowski badał pozostałości umocnień rzymskich w Bałakławie. Z drugiej strony Krym to od lat 90-ych XX w. miejsce wielkiego procederu nielegalnych wykopalisk. Organizacje mafijne uczyniły z rabunku złotych i srebrnych przedmiotów jedno ze swoich źródeł dochodu, niszcząc bezpowrotnie stanowiska i pozbawiając ukraińską kulturę wspaniałych zabytków.

Wielkie przemiany na ziemiach polskich

Osobiście szczególnie zwróciłem uwagę na fragmenty dotyczące okresu przełomu między starożytnością a średniowieczem na ziemiach dzisiejszej Polski. Mączyńska opisuje proces wyludniania się poszczególnych terytoriów i przemiany w kulturze materialnej, jakie w związku z tym się obserwuje. Na Pomorzu na zachód od dolnej Wisły cmentarzyska gockie zanikają około 230 r., choć wciąż odnajduje się tam znaleziska innego rodzaju (łączone przez Mączyńską z Gepidami). Po zaniku kultury wielbarskiej na Pomorzu Środkowym zabytki wiązane z Germanami nadłabskimi i Skandynawią z drugiej połowy V i początków VI w. Autorka wiąże z migracją jakiejś ludności skandynawskiej. Ciekawym zjawiskiem jest napływ solidów na Pomorze w latach 395-518, które są tam licznie odkrywane w przeciwieństwie do innych zabytków i których obieg ulega gwałtownemu załamaniu, co Mączyńska uznaje za przejaw najazdu ludów nie zanotowany przez źródła. Warto odnotować zmianę jej poglądu na  charakter pojedynczych odkryć (skarby monet, złote i srebrne przedmioty, groby) z drugiej połowy V w. w środkowej Polsce. W swoich artykułach (ostatni z 2005 r.) traktowała je jako świadectwo zanikającej kultury przeworskiej, obecnie – jako pozostałości penetracji naszych ziem przez ludność obcego pochodzenia, która w europejskiej zawierusze zatrzymywała się na krótki czas na opuszczonych terenach. Autorka dystansuje się od interpretacji wyników sławnych wykopalisk w Ulowie; jedynie krótko wyraża wątpliwość w ich związek z powrotną wędrówką Herulów do Skandynawii, gdyż większość znalezisk ma zbyt wczesną datację.

W kwestii etnogenezy Słowian docenia ona ostatni wkład archeologów z Ukrainy, Białorusi i Rosji (Rostislav Terpilovskij, Andriej Oblomskij), którzy dostarczyli ważnych argumentów teorii allochtonicznej. Krótko opisując rozprzestrzenienie Słowian w Europie Autorka mocno rozczarowuje, kiedy chodzi o ziemie polskie – nie ma do powiedzenia właściwie nic w kwestii datowania u nas najstarszych zabytków, ich rozmieszczenia, podziału środowiska archeologów, jaki w związku z tym się wytworzył. Kiedy następnie przedstawia dzieje Awarów, przy okazji polskich ziem lakonicznie wspomina jedynie o nielicznych zabytkach grupujących się na Górnym Śląsku i w Małopolsce.

Szybko, krótko i na wyrywki

Pewne zastrzeżenia mam do stanu wiedzy Mączyńskiej na gruncie historycznym. Z jednej strony nie zaprzeczam, iż zna najnowsze, istotne w tym temacie prace takich historyków Walter Goffart czy Peter Heather, z drugiej jej interpretacje odczytania historycznych tekstów często trącą myszką. Dobrym przykładem jest kwestia Jordanesa i jego dzieła Getica. Poglądy Mączyńskiej, iż Getica jest tylko wyciągiem z wcześniejszej pracy Kasjodora, Wyżyna Elbląska zapisana została jako wyspa Gepedaios, bo we mgle wygląda właśnie jak wyspa, gocka dynastia królewska Amalów ukształtowała się w czasie wędrówki Gotów znad Morza Bałtyckiego nad Morze Czarne są dziś raczej nieaktualne albo przynajmniej stały się mocno kontrowersyjne.

Mimo starań umilenia lektury książka Mączyńskiej nie nadaje się raczej do poduszki. Sposób prowadzenia narracji przypomina Andrzeja Kokowskiego w jego Starożytnej Polsce, gdzie opisy archeologicznych odkryć, ze swej natury dosyć siermiężne, są oswajane humorystycznymi wstawkami. W Świetle z popiołu wstawki nie są może humorystyczne, ale jest ich znacznie więcej. Idealnie książka się nadaje na egzamin z wędrówek ludów dla studenta archeologii. To wiedza w pigułce, pozwalająca z grubsza pochwytać co i jak, kto i kiedy i jakie znaleziska student ma z czym kojarzyć. Trochę gorzej sprawa się ma, gdy czytelnik jest lepiej zorientowany w pewnych aspektach. Niezwykle skrótowy przegląd informacji, poniekąd wiążące się z tym pominięcia, niezbyt wnikliwa analiza historyczna sprawiają, że trudno wtedy wynieść z lektury cokolwiek satysfakcjonującego.

Światło z popiołu to poza tym wszystkim książka porządnie wydana. Oprawiona w twardą oprawę, po przeczytaniu nie miała żadnych śladów zużycia. Wewnętrzne strony okładek zajmują kolorowe mapy. Czcionka jest duża, dobrze widoczna. W środku znajdziemy wiele kolorowych wkładek na kredowym papierze a na nich kolejne mapy, zdjęcia opisywanych przedmiotów, karty rękopisów, rekonstrukcje ubiorów. Słowem wszystko, by archeologiczny zarys wędrówek ludów miło się prezentował.

Tytuł Światło z popiołu. Wędrówki ludów w Europie w IV i V wieku
Autor Magdalena Mączyńska
Wydawca TRIO
Rok premiery 2013
Ilość stron 336
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

3 Komentarze

  1. Adam
    Opublikowano 5 lutego 2015 o 22:48 | Link

    „Z podobną ubogością świadectw materialnych mamy do czynienia jeszcze jedynie w przypadku państwa Swebów w północno-wschodniej Hiszpanii i Portugalii.”

    Nie to żebym się czepiał ale raczej północno-zachodniej Hiszpanii. :)

    Ogólnie recenzja rzeczowa i odważna.
    Pzdr!

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 6 lutego 2015 o 00:28 | Link

      Całkowita zgoda, północno-zachodnia. Podałem informację za Mączyńską, która w tym fragmencie pisze właśnie omyłkowo o wschodzie.
      Dziękuję i pozdrawiam!

  2. gebilis
    Opublikowano 15 lutego 2015 o 09:50 | Link

    Hm i znowu fakty urwane w najbardziej ciekawym momencie. Chodzi mi o pustkę na terytorium Polski w początkach państwa Piastów – więc kto budował te potężne grody nowej dynastii skoro Wielkopolska była wtedy wg. naukowców słabo zasiedlona? Raczej na samych niewolników bym nie stawiała… A autorka tej intrygującej sytuacji nadal nie tłumaczy :( . Szkoda.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*