Nieznane oblicza wczesnego Kościoła

Recenzja: Dariusz Andrzej Sikorski, Kościół w Polsce za Mieszka I i Bolesława Chrobrego, Wydawnictwo Naukowe UAM, 2013

SikorskiKosciolWydawać by się mogło, że jeśli dziś pisać książkę o początkach Kościoła w Polsce to porządny naukowiec powinien podsumować stanowisko historyków, opisać obowiązujące obecnie trendy i w ich ramach dokonać kilku samodzielnych dookreśleń lub uzupełnień, jako główny wkład własny. Dariusz Andrzej Sikorski nie idzie tą drogą. Nie pozwala nieść się swobodnie głównemu nurtowi jak śnięta ryba, ale podejmuje wysiłek, by płynąć w poprzek. Dzięki temu rzeczy oczywiste i „już ustalone” stają się ponownie wątpliwe i wymagające uwagi.

I tak oczywiste przestaje być dlaczego Mieszko I przyjął chrzest, ile mieliśmy biskupstw przed 1000 rokiem i jaki był ich status prawny, czy skąd czerpaliśmy wzorce chrześcijaństwa. Co więcej, skoro Sikorski poddaje to wszystko w wątpliwość to nie oznacza, że jest skory do udzielenia następnie nowej, własnej i jednej odpowiedzi.

Książka ma prawie 600 stron i jedenaście rozdziałów. Mnogość podjętych problemów starczyłaby na dobrą pracę zbiorową. Z tego powodu nie da się im wszystkim w recenzji przyjrzeć z równą uwagą. Postaram się pokrótce nakreślić, co kolejne rozdziały wnoszą do sprawy chrystianizacji Polski a dogłębniej odniosę się tylko do jednego z nich, nieco bardziej kontrowersyjnego od pozostałych.

O początkach chrześcijaństwa z dystansem

Na początku książki ponownej analizie poddana zostaje podstawa źródłowa. Zasadniczy zestaw informacji dostarcza nam Kronika Thietmara. Sikorski uwzględnia nie tylko autograf Thietmara z XI w. zachowany do czasu II wojny światowej, ale również rękopis brukselski z XV w. z tekstem w tzw. redakcji korwejskiej, ponieważ, jak się niedawno okazało, zawiera on nie tylko interpolacje dopisane w Korwei w XII w., ale również najmłodszą redakcję odautorską samego Thietmara. Nowej wersji Galla nie znamy, lecz Sikorski ponownie testuje jego wiarygodność, która okazuje się niezbyt przekonująca, w tym również w kwestii tego, co zaczerpnął z zaginionego dziś dzieła Pasja św. Wojciecha. Przygląda się również hagiografii i rocznikom, co do tych drugich wysuwając wątpliwości tyczące się dróg ich wędrówek i datowania. Podważone zostają wszelkie dowody mogące świadczyć o ich spisywaniu współcześnie do wydarzeń rozgrywających się w Polsce drugiej połowy X i pierwszej XI wieku. Osobne miejsce poświęcone zostaje architekturze sakralnej. Jej datowanie również nastręcza wielu kłopotów. Najstarsze, czyli z drugiej połowy X w., są budowle z Poznania i Gniezna, jednak wskazanie dokładnych dat ich erekcji jak i budowli późniejszych nie jest możliwe. Czasem musimy się poruszać w przedziałach czasowych bardzo szerokich.

Rozdział trzeci przedstawia przyczyny i miejsce chrztu Mieszka I. Autor wątpi, czy polskiego księcia do chrztu przekonała właśnie Dobrawa. Wątki z Thietmara i Galla tak stawiające sprawę mają charakter anegdotyczny, zaś Kosmas takich zasług Dobrawy wcale nie dostrzega. Cieszę się, że Sikorski sprzeciwia się utartemu poglądowi jakoby chrzest miał na celu wzmocnienie władzy polskiego księcia w jego państwie. Jest to przekonanie tyleż rozpowszechnione, nawet wśród nestorów historii, co nonsensowne. W jaki sposób książę wzmocnił swą władzę wśród pogańskich poddanych przyjmując obce i wrogo wobec nich nastawione chrześcijaństwo?

Niemniej zagadkowe są perypetie polskich biskupstw i biskupów. Sikorski, mimo milczenia źródeł, dopuszcza większą ilość biskupstw na terenie Polski przed rokiem 1000. Na zjeździe gnieźnieńskim nie byłyby więc kolejne biskupstwa ustanowione, tylko potwierdzone. Stąd rzeczywiście należałoby uwzględnić w katalogu polskich biskupów Prohora i Prokulfa. Przy tym interesujące są rozważania Autora nad statusem prawnym pierwszego biskupstwa. Zwykło się przyjmować, że miało ono charakter misyjny lub bezpośrednio zależny od Stolicy Apostolskiej. Sikorski rozprawia się z założeniami, jakie doprowadziły do tych wniosków. Odrzucona zostaje możliwość podległości polskiego biskupstwa metropolii mogunckiej, jak i bezpośrednio Stolicy Apostolskiej, za to nie wykluczona jest podległość Magdeburgowi, pewna forma misyjna lub diecezjalna, czy egzempcja. Takie efekty przynosi praca badawcza Sikorskiego – nie otrzymujemy jednej odpowiedzi a jedynie pewien zestaw możliwości. Powiedziałbym, że tak jest lepiej, bo Czytelnikowi nie jest wtłaczany mit jedynego słusznego rozwiązania a uświadamia sobie, że przeszłość, z którą obcuje, wciąż nie do końca jest poznana i zapewne nigdy taką nie będzie.

Nie w Czechach wzór

Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku rozdziału poświęconego Dagome iudex. Po jego przeczytaniu raczej więcej nie wiemy niż wiemy. Dokumentu nie da się wydatować (poza wskazaniem na okres pontyfikatu Jana XV), nie wiadomo na jakiej podstawie go sporządzono, o jaką konkretną czynność prawną w nim chodzi, czy też jakie motywy kierowały Mieszkiem. Ciekawe jest zwrócenie uwagi, że opis granic w Dagome iudex nawiązuje do opisów mniejszych jednostek terytorialnych, tj. majątków ziemskich. Przy okazji wskazane zostają wątpliwości wobec od dawna utrzymującej się teorii o samodzielnej władzy Chrobrego w Krakowie jeszcze przed śmiercią Mieszka.

Nieoczywiste są również czeskie wzorce polskiego chrześcijaństwa. W znacznej mierze pomysły ich istnienia opierają się na założeniu o przynależności południowej Polski do państwa czeskiego, co Sikorski stanowczo krytykuje. Nie przekonują go również czeskie zapożyczenia językowe w terminologii kościelnej, gdyż datuje je na okres późniejszy. Wskazuje za to na bezpośrednie zapożyczenia ze starowysokoniemieckiego. Nie uważa też, by konieczny dla erygowania biskupstw w Polsce był udział papiestwa.

Dużo miejsca zajęły sprawy zjazdu gnieźnieńskiego. Niestety na rozdziale tym szczególnie mocno zaważyły spory z Gerardem Labudą przez co niepotrzebnie czasem brniemy przez kolejne polemiki zamiast przejść do sedna. Na koniec pozostawione zostały problemy pretensji metropolii magdeburskiej do Gniezna oraz o co mogło chodzić Gallowi, gdy pisał o dwóch metropoliach w Polsce Chrobrego.

Przed przeczytaniem książki znałem już kilka artykułów D.A. Sikorskiego i wywoływały one we mnie mocno ambiwalentne uczucia. Choć cicho dopingowałem Autora w jego sceptycznym i niejednoznacznym podejściu do źródeł pisanych to z drugiej strony kiedy wchodził w temat religii pogańskiej jego wywody dziwiły. Niestety aprioryczne przekonania Sikorskiego zdają się tu przeważać nad jego znanym skądinąd stanowiskiem wyważonym i zdystansowanym. Nie inaczej stało się teraz w rozdziale kreślącym pogańskie podłoże, które zastało w Polsce chrześcijaństwo. Ponieważ przekonania na ten temat Sikorskiego w mojej ocenie mocno odstają in minus na tle jego całego dorobku, skorzystam tutaj z okazji, by poświęcić im nieco więcej miejsca.

Pogańskie podglebie

Według Sikorskiego wielość poglądów naukowych na charakter religii Słowian wynika najpierw z różnego rozumienia terminu „religia”, potem z różnej oceny dostępnych źródeł. Po trochu przychylał bym się do drugiego stwierdzenia, jednak decydującą rolę odgrywa raczej rozluźnienie metodologiczne. Dosyć często widać u badaczy pewną swobodę stawiania tez kiedy zajmują się religią pogańską. Do tego powiedziałbym, że panuje tu pewien marazm i powierzchowność. Jeszcze na Pierwszym Kongresie Archeologii Polskiej słyszałem kolejny raz powtarzany jak mantra cytat ze Stanisława Urbańczyka o oddaniu wszystkich znanych źródeł o religii Słowian za jedno nowe. Nie mam pojęcia po co jest potrzebne to nowe źródło badaczom, którzy, jak można się często przekonać, nie znają i nie potrafią wykorzystać w całości nawet tych źródeł, które już są dostępne!

czytaj dalej ->

Tytuł Kościół w Polsce za Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Rozważania nad granicami poznania historycznego
Autor Dariusz Andrzej Sikorski
Wydawca Wydawnictwo Naukowe UAM
Rok premiery 2013
Ilość stron 583
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

5 Komentarze

  1. juzef
    Opublikowano 22 października 2013 o 19:17 | Link

    Hmmm, Sikorski poszedł na łatwiznę. Bardzo łatwo jest wytknąć słabe strony wszystkich hipotez (np. na sytuację prawną Jordana i Ungera) jeśli nie proponuje się własnej hipotezy. Ot, krytykanctwo i tyle.

    • Grzegorz Antosik
      Opublikowano 23 października 2013 o 14:44 | Link

      Na tym polega praca naukowa – na weryfikowaniu hipotez.
      Jeśli kilka rozwiązań okazuje się możliwych to opowiedzenie się tylko za jednym nie jest konieczne. Można opisać wszystkie możliwości we wszystkich możliwych układach, tylko że to zajmie sporo więcej miejsca i m.in. z tego powodu Sikorski z tego zrezygnował.

      • juzef
        Opublikowano 11 listopada 2013 o 10:22 | Link

        Oczywiście Grzegorzu, że nie ma obowiązku opowiedzenia się za którąkolwiek hipotezą, ale destrukcja wszelkich, przy braku własnych propozycji wygląda na zwykłe krytykanctwo. Jeśli taka postawa dotyczy jednej sprawy, to OK, ale jeśli tak wygląda cały ogląd DAS na dzieje Polski w X w. to staje się to nużące. Do tego DAS często krytykuje dla samej krytyki, byle iść w poprzek dotychczasowych ustaleń (czym zbliża się do takich „tuzów” polskiej historiografii jak Mularczyk i Urbańczyk).

        Przykładem może byc choćby sprawa przynależności pd. Polski do państwa Przemyślidów, gdzie DAS neguje hurtowo wszelkie nie pasujące mu do koncepcji źródła (al Masudi, ibn Jakub, Kosmas, dokument praski) lub też inaczej interpretuje niż to jasno ze źródła wynika (Thietmar).

        Paradoksalnie z całej trylogii DAS-a („Kościół w Polsce za Mieszka I i Bolesława Chrobrego”, „Początki Kościoła w Polsce. Wybrane problemy” oraz „Architektura sakralna z X i początku XI wieku jako źródła historyczne dla dziejów Kościoła w Polsce”) najlepsza jest ta ostatnia książka, czyli praca o problemach, w których DAS najsłabiej się czuje, więc za dużo nie kombinuje.

        • Grzegorz Antosik
          Opublikowano 12 listopada 2013 o 14:21 | Link

          Zgadzam się, że Sikorski jest czasem krytykancki i widać to na przykładzie religii Słowian, czy czeskiej podległości ziem południowej Polski. Nie jest jednak tak, że Sikorski wyłącznie poddaje destrukcji wszelkie teorie. Jakieś teorie muszą przecież pozostać na placu boju i pozostają. Sikorski po prostu w tej książce nie forsuje zawsze tylko jednej teorii spośród ocalałych z „destrukcji”.

  2. Woj Wit
    Opublikowano 22 sierpnia 2017 o 17:03 | Link

    „sprzeciwia się utartemu poglądowi jakoby chrzest miał na celu wzmocnienie władzy polskiego księcia w jego państwie. Jest to przekonanie tyleż rozpowszechnione, nawet wśród nestorów historii, co nonsensowne. W jaki sposób książę wzmocnił swą władzę wśród pogańskich poddanych przyjmując obce i wrogo wobec nich nastawione chrześcijaństwo?”
    Czyli, że co – osłabił w ten sposób swą władzę? Po to przyjął chrzest?
    Zawsze mnie przekonywano, że chrześcijaństwo „uświęcając władzę świecką” (co mym zdaniem jest całkowicie antychrześcijańskie, sprzeczne z podziałem „na Boskie i cesarskie” oraz przykazaniem „ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę, nie tak będzie między wami” ale to już inna historia) wzmacniało ją.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*