Mieszko I Morawianin

Recenzja: Przemysław Urbańczyk, Mieszko Pierwszy Tajemniczy, Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, 2013

mieszkopierwszyRzadko kiedy archeolog ma grono czytelników czekających w napięciu na jego książkę. Ten sukces niewątpliwie udał się Przemysławowi Urbańczykowi. Czytelnicy Trudnych początków Polski wyglądali co nowego Autor wymyśli tym razem i komu z naukowców wetknie szpilę. Gwoździem programu tym razem okazuje się teoria, że Mieszko I tak naprawdę nie był poganinem z lokalnej, wielkopolskiej elity, ale chrześcijaninem o pochodzeniu wielkomorawskim.

Zaliczam się do tych osób, które poprzednią książkę czytały uśmiechając się i przytakując. Wiele wyłożonych tam uwag uważam za trafne i ważne. Zarówno zwrócenie uwagi na bezrefleksyjne szafowanie terminem „plemię” w stosunku do wszelkich etnonimów i skupisk osadniczych jak i „wędrówka” nazwy Polonii warte są odnotowania. Kontrargumenty wytaczane przez krytyków, że wszystko nazywa się plemieniem, bo tak się przyjęło i już, albo że konkurencyjna „grupa etniczna” ma wiele definicji trudno brać poważnie. Nawet słabsze rozdziały, takie jak ten o zjeździe gnieźnieńskim, nie popsuły dobrego wrażenia.

Rozbudzony apetyt

Zabierając się za Mieszka Pierwszego Tajemniczego czekałem więc na powtórkę z rozrywki; na książkę, którą będzie się dobrze czytało, mimo, że jest pisana przez naukowca i która da do myślenia i pozwoli spojrzeć z innej perspektywy na środowisko naukowe tworzące nasze wyobrażenia historyczne. I mimo, że czytało się nie najgorzej to w dużej mierze się zawiodłem. Mieszko Pierwszy Tajemniczy nie jest po prostu kolejną biografią Mieszka I i nie aspiruje by nią być. Urbańczyk znowu wybrał sobie tylko pewne kwestie, które rozważa, bo uważa, że akurat tam może wnieść coś interesującego – może ujawnić wątłość rozpowszechnionych wśród mediewistów teorii i zakrzyknąć, że król jest nagi. Tylko, że chyba akurat tym razem nagi nie jest król. Zapowiedź tego dawała już dyskusja o książce Mieszko Pierwszy Tajemniczy, której się przysłuchiwałem.

Cele jakie sobie postawił formułuje Urbańczyk we wprowadzeniu, a właściwie w dwóch wprowadzeniach. Ponieważ pierwsze wprowadzenie dotyczy treści rozdziałów, którymi zajmę się dalej, więc je pominę, natomiast zaznaczę, że wprowadzenie drugie zarysowuje trudne stosunki pomiędzy archeologami a historykami. Urbańczyk stawia na ścisłą współpracę obu dyscyplin i dowartościowanie archeologii, czego rezultatem ma być właśnie ta książka.

Jak Mieszko miał na imię

Rozdział otwierający podejmuje problem czym jest państwo, a co za tym idzie, czy organizm polityczny stworzony przez Mieszka I można do państw zaliczyć. Wymienia piętnaście kryteriów wczesnej państwowości, by ostatecznie stwierdzić, że owszem, kryteria te zostają w pewnej części spełnione za późnego Mieszka, choć o wszystkich możemy mówić dopiero gdzieś za wczesnego Bolesława. Sensacja nie kryje się w tym rozdziale żadna. Warto go przeczytać by zapoznać się z pewnym zarysem dyskusji o wyodrębnianiu państwowości.

W rozdziale drugim i czwartym ważną rolę odgrywają źródła arabskie. Podzielam zainteresowanie nimi Urbańczyka, gdyż, ze względu na swą egzotykę, nie są w równym stopniu przeanalizowane przez polskich mediewistów co źródła łacińskie i bizantyjskie. Tymczasem, jak zauważa Autor, Arabowie byli nieźle zorientowani w tym, jak wyglądają ziemie słowiańskie, czasem lepiej nawet niż rdzenni mieszkańcy Europy Zachodniej. Istotną rolę przyznaje Urbańczyk źródłom arabskim w rozważaniach nad tym, jak brzmiało prawdziwe imię Mieszka. Rozważania te polegają głównie na tym, z czym mogło się obcym pisarzom imię Mieszka kojarzyć (sam Urbańczyk przychyla się do rekonstrukcji Andrzeja Bańkowskiego w formie „Mieżka” od mżenia oczu, gdyż Gall podaje, że z początku Mieszko był ślepy). I tak ibn Jakubowi mogło się kojarzyć z Mashaqqah, czyli uciążliwością, plagą, udręką, lub z biblijnym Meshekh, czyli synem Noego; Widukindowi ze znanym z Biblii babilońskim zarządcą prowincji Misachem. Czytało się te pomysły może i fajnie, tylko że do etymologii imienia Mieszka nie przybliżyły nas na krok. Urbańczyk zdaje się pomijać fakt, iż prymat mają tu źródła najbliższe czasowo i pochodzące od osób znających przynajmniej w miarę dobrze słowiańskie słowa, takich jak Thietmar. Arabski podróżnik nieumiejący zapisać obcych słów nie jest w stanie przekazać właściwej formy.

Nie Polacy tylko Wielkomorawianie

I tak przechodzimy do najciekawszej teorii książki, a mianowicie wielkomorawskiego pochodzenia Mieszka I. Zacznijmy od tego, że to wcale nie Urbańczyk wpadł na ten pomysł pierwszy. Już S. Zakrzewski przypuszczał, że żoną Leszka, dziada Mieszka I, była córka wielkomorawskiego Świętopełka. Urbańczyk idzie tym tropem i wytacza szereg argumentów. Niestety żadnego z nich nie da się określić lepszym epitetem niż „wątpliwy”. Jeden z ważniejszych z nich to imię, które Mieszko nadał jednemu ze swych synów – Świętopełk. Miało ono zostać odziedziczone przez syna Mieszka po dziadku lub pradziadku, który zbiegł z Wielkich Moraw po ich upadku (źródła nie informują co się z nim dalej działo po udaniu się do Bawarii) a ostatecznie osiadł w Wielkopolsce i tam założył nową dynastię . Problem polega na tym, że imię to było dosyć popularne na Słowiańszczyźnie i nie musiało być koniecznie zapożyczane od Mojmirowiców. Urbańczyk ogłasza swą niewiarę w możliwość, by Mieszko mógł zbudować państwo sam z siebie, nie czerpiąc z cudzych doświadczeń państwotwórczych. Wskazuje więc na wzorce państwowe wielkomorawskie a nawet wskazuje wspólne cechy organizacyjne. Nie zauważa jednak, że cechy wspólne takie jak brak woli bicia własnej monety, umiejscowienie grodów nad rzeką, umieszczenie w nich zmilitaryzowanej elity itd. trudno uznać za cechy szczególnie charakterystyczne dla Wielkich Moraw. Powiedziałbym, że nie są nawet szczególne dla Europy. Morawska nazwa Poznania czy morawskie cmentarzysko na Sołaczu z X w. mogą rzeczywiście wskazywać na migrację jakiejś części elity do Wielkopolski, ale nic więcej nie da się na tej podstawie powiedzieć. Na pewno wskazówką kierunku tej migracji nie jest najwcześniejsze zastosowanie belki hakowej u schyłku IX w. na grodzisku w śląskiej Sławie, skąd później innowacja ta rozpowszechniła się w kraju Mieszka (s. 156). Można tylko powiedzieć, że tamtejszy wynalazek budowniczy znalazł szersze zastosowanie. Podsumowując, teoria wywodząca Mieszka od Mojmira okazuje się mieć umocowanie w dowodach niestety marne.

Tytuł Mieszko Pierwszy Tajemniczy
Autor Przemysław Urbańczyk
Wydawca Monografie Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej
Rok premiery 2013
Ilość stron 552
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

5 Komentarze

  1. Iudex
    Opublikowano 19 stycznia 2014 o 11:05 | Link

    Odrzucając wydumane hipotezy o skandynawskim czy wielkomorawskim rodowodzie dynastii piastowskiej, aktualnie reanimowane i rozpowszechniane przez archeologów Zdzisława Skroka i Przemysława Urbańczyka, chciałbym zwrócić uwagę na o wiele bardziej interesujące podsumowanie dyskusji w obszernym artykule Zofii KURNATOWSKIEJ, Michała KARY, Wczesnopiastowskie „regnum” – jak powstawało i jaki miało charakter? Próba spojrzenia od strony źródeł archeologicznych, Slavia Antiqua, t. 51 (2010), s. 23-96.

  2. Iudex
    Opublikowano 31 stycznia 2014 o 21:31 | Link

    Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny są oczywiście interesujące i na szczęście udostępnione polskim historykom i archeologom w tłumaczeniach Tadeusza Kowalskiego i Tadeusza Lewickiego. Należy jednak dodać, że fragment relacji Ibrahima ibn Jakuba w przekazie al-Bekriego odnoszący się do kraju Mieszka doczekał się ostatnio nowego tłumaczenia wraz z komentarzem krakowskiego arabisty, semitysty i afrykanisty, vide Andrzej ZABORSKI, Bilans i przyszłość badań nad tekstem Ibrahima Ibn Jakuba, [w:] Ibrahim Ibn Jakub i Tadeusz Kowalski w sześćdziesiątą rocznicę edycji. Materiały z konferencji naukowej, Kraków, 10 maja 2006 r., red. idem, Kraków 2008, s. 25-73.

  3. Opublikowano 15 sierpnia 2016 o 22:45 | Link

    Dlaczego we wszystkich dyskusjach o pochodzeniu Mieszka ( Gero ) nic nie mówi się o kulturze archeologicznej tzw. Kultura przeworska ? zwana również Związek Lugijski . Większość plemięnnych nazw ludów związku lugijskiego ma germańskie pochodzenie . Wandalowie o nich mowa byli ,,Lwią,, częścią kultury przeworskiej ( Związku Lugijskiego ) . Wandalowie pojawiają się na kartach historii już w 1-m wieku n. ery . Obecność Wandalów na północ od Sudetów potwierdzają dane geograficzne – Łaba ma wypływać z Gór Wandalskich . Polanie to zmieniona nazwa grupy Wandalów którą pozostawiono . Dwa plemiona Wandalskie pozostawiły takie grupy która równierz zmieniła nazwę na Ślężanie . Dlaczego prace prof. Aleksandra Krawczuka nie wyszły do księgarń ! On badałi pisał 0 Wandalach i ,,Polanach ,, Niektóre jego prace czytałem – były w gazecie ,, Przekrój ,, Jeśli się mówi że Mieszko był Wielkomorawianinem , i to z jakiś nie pewnych źródeł . To nie trudno zrozumieć że Polacy są potomkami Sarmatów . Swoich korzeni narodowych szukałem 43-y lata tak wszystko wymiecione na temat Wandalów i kultury przeworskiej . A Sarmatów których Polacy znaleźli nad Dunajem i Cisą nie ma już od ponad 1000 -a lat . To prawdziwy cud nad Wisłą !!

  4. Opublikowano 16 sierpnia 2016 o 10:00 | Link

    I kogo się jeszcze zrobi z Mieszka , już był ,, wikingiem,, Etymologię sł owa jaką napiszę , ciekawe kto ułożył :- Wandalowie to nazwa ludu , wandale , wandalizm to ci co wszystko niszczą bezmyślnie . Ci co to czytają proszę ocenić ! co my Wandalowie takiego niszczymy ? Kilka dni temu ,,Ktoś ,, kto chowa się za chasłem ,, jsx ,, tak napisała Gazeta.pl napisał :- dwoje wandali pomazało grób Bolesława Bieruta na Powązkach . Czy ten ,,Ktoś ,, i czy czytelnicy co to będą czytać wiedzą jak wyglądamy ? Polska po wymazaniu naszej nazwy narodowej przylepiła nam ksywę ,,Żydzi ,, Naszą nację mażna przyrównać do Hebrajskiej , nie znając prawdy ! Od Słowian różnimy się znacznie . Ojciec mój powiedział w 1964 r. ,,Jacy z nas Żydzi jeśli nas gestapowcy nie ruszali . a ja już byłem na samochodzie wywożącym ich do obozu . Interwencja ojca i mnie zdięto . Pytałem :-czy była jakaś dyskusja , no bo jesteśmy inni . Ojciec :- nie ojca przeprośili a ja dostałem cukierka od gestapowca co mnie na samochód dał . Widzicie , na podstawie opisu , pomylić się można niechcący , I dla tego mord w Kielcach , pisze się że Żydów .

  5. Opublikowano 16 sierpnia 2016 o 10:18 | Link

    Powścągliwości żadnej nie Będzie !!!! Bo nikt nie zapytał mnie z kąt wiem to wszystko Ja zastanawiałem się już od 10-go roku życia , i szukałem tego . Po 43-ch latach dopisało mi szczęście ( bo tylko na nie liczyłem ) tak wszystko WYMIECIONE !! I odkryłem coś czego bym się nie Spodziewałem . Ogromną nienawiść i ksenofobię wobec Wandalów . Polska 9/10 Słowianie ( inni też ) Ale korzenie są Germańskie .bo to państwo to my Wandalowie UTWOZYLIŚMY . I żadna Małgorzata Kidawa-Błońska nie przerobi nas na Słowian . Bo to Ona się tym zajmuje . Jej narzędzie to ,, Wydział oświaty ,, który z oświatą nie ma nic wspólnego.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*