Menhiry, dolmeny i baby pruskie

Recenzja: Pod redakcją Roberta Klimka i Seweryna Szczepańskiego, Kamienie w historii, kulturze i religii, Robert Klimek, 2010

kamienie4-5 czerwca 2009 r. w Kruklankach na Mazurach odbyła się konferencja „Od profanum do sacrum? Kamienie w historii, kulturze i religii dawnych ziem pruskich”. Konferencja miała się skupić na kamieniach kultowych na ziemiach pruskich, jednak zaproszeni naukowcy przyjęli nieco szerszy horyzont badawczy. I decyzja taka okazała się korzystna, o czym można się przekonać sięgając po tomik pokonferencyjny.

Nie była to pierwsza taka konferencja, ani pierwszy taki tomik. W 2007 r. ukazała się praca zbiorowa „Pruskie baby kamienne. Fenomen kulturowy czy europejska codzienność?”. Autorzy w obu zbiorach częściowo się powtarzają. Świadczy to o wykształceniu się grona naukowego uznającego problem kamieni kultowych za istotny i wart przebadania. Pierwsza książka pozostawiła pewien niedosyt. Nie wszystkie poruszone problemy zostały tam w wystarczający sposób wyjaśnione a niektórych nie poruszono w ogóle. „Kamienie w historii…” nieco niedosyt ten łagodzą. Przynoszą wiele nowych, istotnych informacji i najlepiej posiadać obie książki, gdyż znakomicie się uzupełniają.

Tom otwiera artykuł Seweryna Szczepańskiego o kamieniach i skałach w mitologii Indoeuropejczyków. Materiał, który tu posłużył analizie to zarówno starożytne teksty i sztuka hetycka czy hellenistyczna jak i (prawie)współczesny rosyjski folklor. Szczepański zajmuje się kolejno motywami kamiennego sklepienia niebieskiego, narodzin z kamienia i związków kamieni z płodnością, dusz zaklętych w kamieniu i wreszcie kamieni granicznych.

Następnie Mirosław J. Hoffmann opisuje kamienne fallusy z IV-III w. p.n.e. związane z kulturą kurhanów zachodniobałtyjskich znalezione na terenie Warmii i Mazur. Jak dotąd znane są tylko trzy takie przedmioty – z Piórkowa znaleziony w kurhanie na rozległym cmentarzysku, z Pieczarek znaleziony przy palowisku mostu prowadzącego do osady oraz z torfowiska między Rydzewem a Kleszczewem (znalezisko na tyle świeże, że nie zostało dokładniej opisane). W przypadku fallusa z Pieczarek Hoffmann zwraca uwagę na ślady czerwieni sugerujące, że był barwiony na czerwono oraz na występowanie „na jego powierzchni mocno wyświeconych plam, które powstały najpewniej wskutek długotrwałego trzymania przedmiotu w ręku lub pocierania go dłonią”.

Joanna Wawrzeniuk zajęła się domowym kultem kamieni wśród Bałtów. Wyszedł jednak artykuł dosyć eklektyczny, gdzie obok rzeczywiście ciekawego zjawiska kamieni zwanych Dejwes, trzymanych w spichrzach jako strażnicy zboża i bydła, tyle samo miejsca zostało poświęcone kultowi węży i ogólnie kultowi wielkich głazów, nie tylko wśród Bałtów. Mnie osobiście najbardziej zaintrygował przykład kamienia Dażdżboga znajdującego się w białoruskiej wsi Kramjaniec. Ma on pięć wgłębień, do których składano ofiary i proszono o deszcz.

Kolejne artykuły Łukasza Miechowicza, Roberta Klimka, Kazimierza Grążawskiego, Grzegorza Białuńskiego, Elżbiety Kowalczyk-Heyman i Jerzego M. Łapo krążą wszystkie wokół problemu wielkich kamieni w Polsce na dawnych ziemiach pruskich, z których większość przetrwała do dziś. Część z nich ma tajemnicze nazwy, część wykonane ręką ludzką wgłębienia, część do dziś ma jakiś związek z kultem, część wreszcie służyła wyznaczaniu granic. Miechowicz dokonał niezwykle bogatego podsumowania takich głazów z Mazowsza i Podlasia. Najwięcej miejsca zajęły przykłady kamieni z tzw. „bożymi stópkami”. Większość z nich okazała się tworami natury, pozostałe mają sztucznie wydłubane lub powiększone ślady stóp na powierzchni a niektóre są tylko świadectwem sprawdzenia twardości kamienia przez kamieniarza. Obok nich Miechowicz zwrócił też uwagę na kamienie antropomorficzne (z Mazowsza znane tylko dwa), antropomorficzne nagrobki (najciekawszy jest w Mielniku nad Bugiem, zapewne wtórnie wykorzystany w XIX w. przez kamieniarza, który obrobił znacznie starszą rzeźbę pozostawiając tylko jej twarz) i kamienne krzyże z Podlasia.

Szczególnie zwrócił jego uwagę obiekt zwany Joście z Głupianki znajdujący się na dawnym cmentarzysku ciałopalnym. W 1907 r. został rozbity do budowy kościoła i pozostał tylko jego fragment. Mimo to nieprzerwanie kontynuowana jest tradycja, również zwana Joście, polegająca na procesji do tego głazu w Niedzielę Wielkanocną. Jeszcze do lat 70-ych odbywała się bez udziału księdza. Główną rolę odgrywały kobiety, które śpiewały pieśni i odmawiały modlitwy. Przed zniszczeniem kamienia, w miejscu którego stoi obecnie kapliczka, w jego wgłębieniach składano pokarm i pieniążki, które potem zabierali żebracy. Po procesji we wsi odbywała się zabawa taneczna.

Klimek rozwinął koncepcję rozmieszczenia kamieni kultowych względem osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Okazuje się, że znajdowały się one zwykle na obrzeżach osadniczych plemion lub mniejszych jednostek terytorialnych. Od osady dzieliła je odległość 1-2 km. Często w pobliżu ulokowane były również założenia obronne.

Kowalczyk-Heyman na przykładzie kamienia w Pisie omawia sposoby znakowania w przestrzeni granicy mazowiecko-krzyżackiej. Kamień w Pisie, wymieniony w liście wielkiego księcia litewskiego Witolda do Ulricha von Jungingen z 1409 r., miał według niej wyznaczać miejsce przeprawy przez rzekę. Przesłankę dla tej tezy stanowią toponimy typu Kamienny Bród świadczące o przeprawach z wybrukowanym przejazdem i prawdopodobnie wybrukowanym dnem rzeki oraz toponimy typu Kamień świadczące o ważnych punktach szlaku, takich jak skrzyżowania czy przeprawy. Samego kamienia w Pisie, mimo iście detektywistycznego dochodzenia, nie udało się autorce odnaleźć.

Teksty pomieszczone w tomie często zmierzają w kierunku prostej wyliczanki z krótkimi opisami. Samo to jest już ważne, gdyż próby wymienienia podobnych obiektów podejmowane były z rzadka a niektóre były nawet dotąd szerzej zupełnie nieznane. Odczuwa się jednak potrzebę wykonania kolejnego kroku i stworzenia dokładniejszych ogólnych teorii funkcjonowania kamieni kultowych i granicznych. Przydałoby się również szczegółowe porównanie z takimiż kamieniami z ziem słowiańskich i innych ujawniające prawdopodobne zależności między nimi. Z tego względu chętnie zobaczę jeszcze trzecią konferencję i przeczytam trzeci tom pokonferencyjny.

O niewiele rzeczy można się do „Kamieni w historii…” przyczepić. Jest kilka drobnych pomyłek takich jak braki w bibliografii. Jeden przypadek jednak szczególnie mnie zastanowił. Zarówno Szczepański (s. 19) jak i Miechowicz (s. 43) powołują się na wzmiankę Helmolda o składaniu przysiąg przez Słowian przy kamieniach. Według obu badaczy z osobna ma się ona znajdować na s. 267 polskiego tłumaczenia Helmolda. Postanowiłem sprawdzić ten ciekawy fragment i okazuje się, że na podanej stronie znajduje się opis przeprawy króla Francji Ludwika koło Konstantynopola w drodze do Jerozolimy. O słowiańskich przysięgach na kamienie ani słowa.

To, co musi zawyżyć ocenę książki to jakość wydania. Wydrukowana jest na eleganckim, śliskim papierze. W środku roi się od czarno-białych ilustracji, dzięki którym można zobaczyć niemal każdy opisywany kamień i zabytek. Na koniec jeszcze znajduje się kilkanaście zdjęć kolorowych. Naprawdę przyjemnie się to i czyta i ogląda.

Tytuł Kamienie w historii, kulturze i religii
Wydawca Robert Klimek
Rok premiery 2010
Ilość stron 162
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , , , , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*