Przywracanie dobrej pamięci o polskim władcy

Recenzja: Marek Chrzanowski, Leszek Biały, Avalon, 2013

leszek-bialyLeszek Biały znany jest głównie z tego, że lubił piwo. Lubił na tyle, że odmówił z powodu jego braku krucjaty do Ziemi Świętej. Traktowanie postaci Leszka z perspektywy alkoholowej anegdoty nie przysparzało jej szacunku. Na dodatek był to jeden z ostatnich panujących Piastów, który nie doczekał się biografii. Marek Chrzanowski nie tylko stworzył pierwszą biografię Leszka Białego, ale również zwrócił mu honor i wskazał pozytywne aspekty jego panowania.

Wybór Chrzanowskiego na autora tej biografii był trafny. Nie jest to może znane nazwisko (od 2010 roku doktor nauk humanistycznych KUL), ale trzeba zauważyć, że książka wypadła lepiej niż wydany w tej serii Konrad mazowiecki Henryka Samsonowicza. Wątki związane z głównym bohaterem rozwinięte są równomiernie, bez niedomówień i zajmowania się kwestiami zupełnie pobocznymi.

Na treść pracy składa się pięć rozdziałów. Najpierw poznajemy dzieciństwo i młodość księcia. Potem w trzech kolejnych rozdziałach rozwinięte są różne aspekty działalności Leszka Białego, mianowicie polityka ruska, stosunek wobec Kościoła i jego reformy oraz owa (nie)sławna piąta krucjata. Biografię kończą rozważania nad okolicznościami śmierci Leszka.

Chrzanowski wykazuje się rozeznaniem tematu i literatury. Prowadzi prosty wykład, który się dobrze czyta. Niewiele jest tu analizy źródeł pisanych. Autor koncentruje się raczej na opracowaniach i różnicach zdań się w nich pojawiających.

Taki przykład różnicy zdań to kwestia małżeństw Leszka Białego. Zwykło się przyjmować, że książę miał jedną żonę – Grzymisławę, córkę Ingwara łuckiego. Jednak niedawno pojawiła się alternatywna teoria Dariusza Dąbrowskiego zakładająca, że córka Ingwara, nieznana z imienia, była pierwszą żoną Leszka. Została odesłana, gdy sojusz polityczny z jej ojcem stracił rację bytu i drugie małżeństwo zostało zawarte z Grzymisławą, córką Jarosława Włodzimierzowica. Chrzanowski przychyla się do teorii Dąbrowskiego. Nie jestem przekonany, że czyni słusznie. Zna krytykę tej teorii i swojego wyboru nie uzasadnia. Natomiast w świetle starszych ustaleń jak i krytyki tez Dąbrowskiego historia o jednym małżeństwie wydaje się bardziej prawdopodobna.

Autor biografii również w innych przypadkach niekoniecznie idzie tropem, który musi wydawać się właściwy. W sprawie śmierci Leszka Białego rzuca podejrzenie na jego brata, Konrada mazowieckiego i dziwi się, że nikt go nie podejrzewał. Okazuje się jednak szybko, że sam również w to nie bardzo wierzy (i słusznie). Samą scenerię zabójstwa przedstawia jako dramatyczną ucieczkę nagiego i osamotnionego Leszka, osaczonego przez wrogów niczym przez sforę wilków. W rzeczywistości, abstrahując od negliżu ofary, w ostatnich chwilach mogli go wciąż bronić jacyś rycerze, podobnie jak w opisie Długosza.

Mimo, iż uważam, że treść została w książce rozłożona właściwie i równomiernie to zauważam pewną niekonsekwencję w opisie bitew. Bitwę nad Mozgawą 1195 znajdujemy dokładnie opisaną w jednym miejscu, pod koniec pierwszego rozdziału. Niemniej ważna bitwa pod Zawichostem 1205 została już jednak rozproszona po książce i wspominana przy kilku okazjach.

Jak już wspominałem, obserwacje Chrzanowskiego przywracają Leszkowi Białemu godność i rozprawiają się z jego gębą grubasa, pijaka, nieudacznika i marionetki. W gruncie rzeczy nic nie wiadomo, by ów princeps nadużywał alkoholu. Piwo w jego czasach było popularnym napojem a ową piwną historię poznajemy z opinii papieża, który nigdy Leszka na oczy nie widział. Chrzanowski zwraca uwagę, że polityka wschodnia księcia może nie zawsze była udana i nie przyniosła trwałych skutków, to jednak była to polityka aktywna i przemyślana. Nie można jej tłumaczyć wyłącznie siłą inercji, to jest ślepym podążaniem torem wyznaczonym przez ojca. Trwały na pewno okazał się sojusz z Węgrami, który zapoczątkowany przez Leszka rozwijał się w następnych stuleciach i znany jest dziś każdemu z przysłowia „Polak, Węgier, dwa bratanki…”. Poza tym trzeba zauważyć szacunek i sympatię, jakie zjednał sobie Leszek u jemu współczesnych. Mimo wielu przeciwności losu w walce o stolec krakowski nie opierał się na przemocy i rozlewie krwi. To jego postawa zyskiwała mu licznych orędowników, wybitne postaci owych czasów, którzy chcieli widzieć w nim swojego władcę.

Miłym akcentem i raczej niezbyt częstym w biograficznej serii Avalonu są kolorowe wkładki. Znajdziemy w nich mapy odmalowujące podziały polityczne w kilku okresach, pieczęcie, wizerunki władcy, nawet rysunki satyryczne.

Minus należy się Piotrowi Szerzyńskiemu odpowiedzialnemu za redakcję i korektę. Przepuścił w tekście mnóstwo niedociągnieć, takich jak niepotrzebne przecinki, błędy gramatyczne. Wszystko to powinno zostać wychwycone.

Swoją drogą pozostał jeszcze tylko jeden władca Polski bez książkowej biografii. Jest nim syn Leszka Bolesław Wstydliwy. Warto więc wspomnieć, że Avalon ma plany co do wypełnienia tej ostatniej luki i opublikowania jego biografii.

Tytuł Leszek Biały książę krakowski i sandomierski Princeps Poloniae (ok. 1184 – 23/24 listopada 1227)
Autor Marek Chrzanowski
Wydawca Avalon
Rok premiery 2013
Ilość stron 216
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Książki i otagowano jako , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*