Wikingiem być, kościoły palić i piwo pić

Recenzja: Hammer of the Gods, reż. Farren Blackburn, Wielka Brytania, 2013

Hammer_of_the_Gods

Film mało znanego reżysera Farrena Blackburna Hammer of the Gods to historia Steinara (Charlie Bewley), wikińskiego wojownika i syna wikińskiego króla, który wyrusza w daleką i niebezpieczną podróż na ziemie Sasów by odnaleźć swego brata. Problem w tym, że brat nie ma zamiaru wracać a przyczyny tego owiane są tajemnicą.

Szybko rozpoznacie znajome gęby wikingów. Towarzysz Steinara Hagen to nikt inny jak Rollo z serialu Vikings, podobnie Ivar to tamże król Aelle a umierający król Wikingów to Hrothgar z Ostatniego legionu.

Zarówno trailer jak i pierwsza scena zwiastowały, że film będzie krwawą jatką z pretensjonalnym scenariuszem. Stopniowo okazywało się jednak, że to nie jest prawda. Niewątpliwie sceny walki odgrywają tu ważną rolę, ale są przeciętnie zrealizowane i nie przytłaczają oglądanej historii. Film przypomina mocno niedawne produkcje typu Dziewiąty legion i Centurion. Podobnie obserwujemy tutaj niewielką grupę wojowników, która wyrusza potajemnie na nieznane, wrogie terytorium (nawet krajobrazy są podobne) by odzyskać coś, co się tam znajduje (w tym przypadku kogoś).

Drużyna Steinara to nieco stereotypowe wikińskie zabijaki. Co prawda różnią się między sobą także charakterem, co trzeba poczytać twórcom filmu na plus, ale generalnie to tylko młode samce skłonne stawać do bitwy w pierwszym szeregu. Brat Steinara, Hakan (Clive Standen), z jakichś przyczyn opuścił swoich towarzyszy kiedy ten miał ledwie dziesięć lat. Jednak ojciec ich obu, król Bagsecg (James Cosmo), będąc śmiertelnie rannym i szukając swego następcy tylko w Hakanie widzi godnego dziedzica. Dlatego, niczym we Władcy Pierścieni, wyrusza grupa wybrańców by go odszukać w głębi nieprzyjaznego, chłodnego i burzowego lądu.

Akcja dzieje się w 891 r. w czasie podboju Brytanii. Nie ma jednak co liczyć na bogate tło historyczne. Wojna Sasów i Wikingów to tylko tło wydarzeń a specjaliści tacy jak znawcy strojów czy militariów będą raczej mocno kręcić nosem oglądając kolejne sceny. Potyczki nie wykazują stosowania żadnej strategii – wojownicy po prostu rozbiegają się i okładają jak popadnie.
Hammer-of-the-Gods
Muszę jednak przyznać, że bohaterowie to nie są czarno-białe postacie a kolejne sceny nie okazują się przewidywalne. Steinar co prawda wyróżnia się odwagą i honorem, ale koniec końców pozwala na przykład spłonąć uwięzionym w kaplicy Sasom. Do końca nie jesteśmy pewni czy jeden z jego towarzyszy okaże się zdrajcą. Zaskoczeniem okazuje się finał, kiedy wreszcie Steinar staje oko w oko z Hakanem a zarazem oko w oko z nieprzyjemnymi faktami dotyczącymi tak jego brata jak i równie dawno nie widzianej matki.

Można obejrzeć jeśli ktoś ma ochotę na kino akcji w historycznym anturażu bez nagromadzenia głupkowatych scen i fruwających flaków, tym bardziej jeśli ktoś bez bólu oglądał takie wymienione produkcje jak Centurion czy Vikings. Jak na razie nie ma jednak planów wprowadzenia filmu do polskich kin czy na wydanie DVD z polskimi napisami.

Tytuł Hammer of the Gods
Reżyser Farren Blackburn
Rok premiery 2013
Czas trwania 1 godz. 43 min.
Ocena ocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocenaocena

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Podziel się

  • Facebook
  • Twitter
  • Email
  • Google Plus
Ten wpis umieszczono w kategorii Filmy i otagowano jako , , , , . Dodaj link do ulubionych. Dodaj komentarz lub zostaw trackback: Trackback URL.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany i nie będzie rozpowszechniany.

Możesz używać następujących tagów i znaczników HTML <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*